poniedziałek, 19 marca 2012

Osobiście o "Tej drugiej" Karoliny Wilczyńskiej


Przeczytałam „Tę drugą” Karoliny Wilczyńskiej błyskawicznie, połknęłam ją w dwóch łykach i zastanawiam się co dalej. Ciężko napisać coś sensownego o książce, która wzbudziła we mnie takie osobiste emocje. Sama nie wiem od czego zacząć. Nie mogę napisać recenzji bez ujawnienia głównego wątku książki. Cóż. Będą spojlery. To jest mój blog, więc nie będzie to recenzja, tylko raczej zbiór własnych przemyśleń.
„Tę drugą” odkryłam dzięki Młodej Pisarce – przede wszystkim spodobał mi się pomysł przedstawienia historii związku między dwoma kobietami kochającego tego samego mężczyznę. Nie, nie chodzi tu o kochankę, ale o teściową. Pomysł sam w sobie ciekawy, w tej książce dodatkowo zrealizowany w interesujący sposób. Lenę, żonę Tomasza, poznajemy w szpitalu, gdzie czuwa przy łóżku chorej Joanny, swojej teściowej. Lena, narratorka „Tej drugiej”, snuje opowieść o związku ze swoim ukochanym mężem, w swoich wspomnieniach cofając się do czasów ich młodości, pierwszego spotkania, pocałunku, po udane małżeństwo, którego harmonię psuje tylko jeden element – wszechobecna teściowa, manipulantka, która przy pomocy wymówek, uników i psychologicznych gierek zdołała podporządkować sobie bliskich i urządzić sobie wygodne życie, w którym wysługuje się swoim synem, odciągając go od żony i nastoletniej córki, ingerując w ich życie i podporządkowując sobie wszystkich własnym zachciankom i planom. Pełna żalu, goryczy i pretensji Lena wini swoją rywalkę za swoje niepowodzenia.
Lena, perfekcyjna żona i matka, w kieracie domowych obowiązków próbująca odnaleźć sens życia i prawdziwe rodzinne szczęście, początkowo wzbudzała moje współczucie. Widziałam w niej osobę, która o uczucia swojego męża musiała walczyć z drugą ukochaną kobietą w jego życiu - ze swoją teściową. Wygrać mogła tylko w jeden sposób, stając się osobą jak najmniej podobną do matki Tomasza – perfekcyjną panią domu, niemal sztuczną lalką, zawsze nieskazitelnie ubraną, gotującą rodzinie domowe obiady, a jednocześnie pozbawioną właściwie ciepła. Stopniowo jednak moja sympatia zmieniała się w zniecierpliwienie, a wreszcie w niedowierzanie. Lena nie jest bowiem obiektywną narratorką, jej historia jest jest pełna zakłamań, przemilczeń i błędnych interpretacji. A ponieważ drugą bohaterkę „Tej drugiej”, Joannę, czytelnik poznaje tylko poprzez opowieści Leny, niełatwo jest sobie stworzyć własne wyobrażenie jej postaci. Lena widzi ją jako burzycielkę domowego ogniska, które ona za wszelką cenę stara się stworzyć swojemu mężowi i córce. Jakie to smutne, że nie zawsze potrafimy porozumieć się z drugą osobą, ze odczytujemy pewne zachowania i gesty w sposób, by dopasować je do naszych teorii, błędnie tłumaczymy czyjeś zachowanie! Kiedy wreszcie Lena zaczyna uważniej przyglądać się swoim wspomnieniom, kiedy poznaje kilka nieznanych jej wcześniej faktów, jej opinia o swojej teściowej zaczyna się zmieniać. Moje wyobrażenie Joanny było zupełnie inne...
To zadziwiające, jak bardzo własne doświadczenia mogą wpłynąć na odbiór książki. Kiedy czytałam powieść Karoliny Wilczyńskiej, coś w postaci Joanny mnie zainteresowało. Coś zabrzmiało znajomo. Coś mnie poruszyło. „Ta druga” dotyka bowiem bardzo interesującego tematu choroby w Polsce właściwie dość mało znanej, często wręcz niezrozumianej przez otoczenie cierpiących na nią osób. To nerwica lękowa, choroba znana mi bardzo dobrze, bo od wielu lat zmaga się z nią bliska mi osoba. To między innymi dlatego tak mi ciężko wyrazić emocje, jakie towarzyszyły mi przy czytaniu tej książki. Była to chyba pierwsza powieść którą czytałam, poruszająca problem tej choroby, powieść w dodatku bardzo dobrze napisana, w realistyczny sposób opisująca uczucia i stany psychiczne osoby na nią cierpiącej. Nerwica lękowa to choroba emocji, której głównym objawem jest ciągły, nieuzasadniony niepokój, wewnętrzne napięcie, strach, stałe poczucie zagrożenia, zły nastrój, rozdrażnienie, problemy ze snem. Chory nie potrafi się zrelaksować, odprężyć, może też odczuwać duszności, dławienie w gardle, bóle serca, bóle brzucha, bóle głowy, mieć trudności w oddychaniu, problemy ze snem. Oczywiście bardzo to wszystko uogólniam, ale nie da się ukryć, że jest to choroba, z którą ciężko jest żyć, a jednak wiele osób wciąż jeszcze kwituje ją wzruszeniem ramionami i krótkim „weź się w garść”. Karolina Wilczyńska nie tylko w fascynujący sposób pokazuje nam, jak nerwica lękowa jest postrzegana przez ludzi, którzy nie wiele o niej wiedzą, ale też czyni to przy pomocy wiarygodnych postaci, wobec których czytelnik nie pozostaje obojętny. Kiedy przeczytałam fragment, w którym Lena dowiaduje się o chorobie teściowej, frustrowało mnie jej niedowierzanie, egoizm i brak zrozumienia. Kiedy Lena stopniowo dowiadywała się więcej o tej chorobie, wraz z nią współczułam i czułam się winna. Czyż takie zaangażowanie emocjonalne to nie jest najlepszy wyznacznik książki?
„Ta druga” to bardzo ciekawa psychologiczna opowieść o relacjach między dwoma kobietami, które wiele łączy, ale i wiele dzieli. To książka o nieporozumieniach, niewyjaśnionych pomyłkach i o nieudanych próbach zrozumienia drugiego człowieka. To nie tylko powieść o relacjach między teściową i synową, to też powieść o potrzebie akceptacji, rodzinie i o tym, co czyni nas w życiu szczęśliwymi. To poruszająca książka o emocjach - czytałam „Tę drugą” aż do późnej nocy....
Chociaż zdarzyło mi się nieraz angażować i wczuwać w światy kreowane przez autorów różnych książek, „Ta druga” Karoliny Wilczyńskiej to pierwsza od dawna powieść, która wywarła na mnie takie wrażenie. Nie pozostaję wobec niej obojętne, nie pozostaję chyba obiektywna, dlatego bardzo ją wszystkim polecam i zachęcam do czytania wyrobienia sobie własnej opinii na jej temat!

1 komentarz:

  1. grendella
    2012/03/19 16:02:47
    I dobrze, że napisałaś o osobistych odczuciach. A że spojlery? Co z tego? Wydaje mi się, że to jedna z takich książek, w których akcja i suspens wcale nie są najważniejsze.
    Gość: ksiazkowiec, 88-199-176-8.tktelekom.pl
    2012/03/19 16:03:50
    Cieszę się, gdy recenzujesz polską książkę. Temat też bliski i ciekawi mnie, jak postrzegana jestem jako teściowa. Jeszcze myślę nad spojlerem - dlaczego tak ludzie z nim walczą? Ja nawet kryminał zaczynam od końca, a przy lekturze nie trzyma mnie fabuła, tylko bohaterowie, język... Chętnie bym nieraz przeczytała więcej o treści, a tu ludziska w recenzjach uciekają jak od ognia. Jak inaczej zachęcić do czytania? Samymi ochami? Czyli - za dużo nie powiedziałaś, a apetytu narobiłaś.:)
    dabarai
    2012/03/20 20:33:01
    Książkowcu - moja znajoma tak czyta, musi przeczytać początek i koniec i dopiero potem całą książkę! Ja tak nie lubię. Czytam ksiązkę w kawałkach tylko wtedy, kiedy mnie nudzi. Ale cieszę się, jeśli narobiłam apetytu na tę książkę. Ciekawe jak ci się spodoba...
    dabarai
    2012/03/20 20:34:22
    Grendello, przyznaję, że książka mną naprawdę zatelepała. Ze względu na nerwicę. A do tego, to ciekawa historia.

    OdpowiedzUsuń