sobota, 11 grudnia 2010

Opowieść emigracyjna - Justyna Nowak

Przeczytałam Opowieść emigracyjną Justyny Nowak i zastanawiam się, w jakim stopniu moje własne wrażenia jako emigrantki mieszkającej w Londynie zmieniły moje podejście do tej książki.  A nie było to podejście pozytywne. Fabuła jest banalna aż do bólu. Klara Miodowska, bohaterka Opowieści emigracyjnej, decyduje się na wyjazd do Londynu, bo w kraju nie może ułożyć sobie życia – jest od jakiegoś czasu bezrobotna, samotna i bez celu w życiu. Za to w Londynie kuszą łatwe do zdobycia funty, a ciotka obiecuje pomoc. Londyn, ziemia mlekiem i miodem płynąca, ma być odpowiedzią na wszystkie problemy. Ale od początku okazuje się, że łatwo i lekko nie jest – problemy z brakiem pracy, mieszkania, nieznajomość języka utrudniająca kontakty i porozumienie. Na szczęście można liczyć na pomoc przychylnych rodaków, nieznajomych wyciągających pomocną dłoń.

Mój główny zarzut? Zabrakło mi w tej książce przede wszystkim LONDYNU. Właściwie akcja tej powieści mogłaby się toczyć w jakimkolwiek mieście na świecie, brakowało mi bowiem nie tylko londyńskiego indywidualizmu, ale nawet jakiegoś porządnego opisu miasta, głębszego zastanowienia się nad atmosferą tej metropolii, właściwie oprócz jednej wycieczki do centrum bohaterka funkcjonuje w niewielkiej przestrzeni pomiędzy domem, sklepem a pobliskim kościołem.

Nie chcę być niesprawiedliwa, ale moje własne wyobrażenia o Londynie, ludziach tu mieszkających, o samym mieście i jego kulturze, są jednak zupełnie inne, niż wrażenia autorki. I dlatego czytając tę książkę miałam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem pewna, że mój odbiór tej powieści był w sposób oczywisty przefiltrowany przez własne doświadczenia, z drugiej – nie wiem, czy spodobałby mi się ukazany w niej obraz nawet, gdybym nie miała żadnych doświadczeń. Przede wszystkim wydaje mi się, że pomysł na powieść autorka zaczerpnęła z opowieści ludzi, którzy po krótkim pobycie na obczyźnie wrócili na łono rodziny, by snuć wspomnienia z czasów tej przygody. Chciałabym wiedzieć, czy Justyna Nowak kiedykolwiek była właściwie w Londynie... Rozumiem, że wielu ludzi może się ze mną nie zgodzić, ale uważam, że takie jednostronne traktowanie tematu tylko go spłyca. Po pierwsze wydaje mi się, że powieść ta powiela stereotyp Polaka w Wielkiej Brytanii, mieszkającego w przepełnionym domu, pracującego za grosze w ciężkich warunkach, pożywiającego się najtańszym jedzeniem i ciułającego grosz do grosza. Polaka, mieszkającego wśród „swoich”, niechętnego innym kulturom, nie zainteresowanego zupełnie wyjściem poza własny bezpieczny światek i granice własnej dzielnicy. Po drugie  – przygody Klary w Londynie wydają się niemalże historią bajkową – kiedy tylko główną bohaterkę spotyka jakaś krzywda, cudownym zbiegiem okoliczności udaje się jej stanąć na nogi. Klara odnajdzie na obczyźnie pewność siebie, szczęście i być może i miłość swojego życia. Niestety, jak wszyscy dobrze wiemy, życie bajką nie jest. Mogę się zgodzić z tym, że właściwie każdy ma swoją własną opowieść emigracyjną do opowiedzenia i są one tak różne, jak różne są ludzkie losy, i nie wszystko musi się mi podobać. A jednak od książki wiało nie tylko nudą ale i nieszczerą, przesłodzoną love story. Zabrakło mi spojrzenia na drugą stronę medalu, pokazania ludzi, którzy przyjechali do Londynu w jasnym, określonym celu i cel ten zrealizowali, odnajdując się w różnorodnej etnicznie stolicy, chłonąc kulturę, znajdując w niej swoje miejsce i budując swoją przyszłość. A przede wszystkim, uważam, że autorka zabrała się za taki ciekawy temat i nie potrafiła wykorzystać możliwości, jakie jej on dawał, nie potrafiła go przedstawić w interesujący sposób. Nie jest to właściwie opowieść o emigracji i problemach emigrantów, ale po prostu nieco naiwny romans.

Ponadto, główna bohaterka wydała mi się zbyt naiwna i nieco denerwująca – również jej priorytety były dla mnie nie tyle niezrozumiałe, ale zupełnie obce – Klara była bardziej zainteresowana posiadaniem dużego, nowiutkiego telewizora, niż zapełnieniem własnej lodówki. Rozumiem, że czasem stworzenie głównego bohatera, którego nie sposób polubić jest celowym zabiegiem literackim, ale wydaje mi się, że w tym wypadku o to autorce chodziło... Nie mogłam się do Klary zupełnie przekonać. Jej losy nie tylko mnie nie poruszyły, ale nawet nie zainteresowały.

To co mi się w książce spodobało, to prawdziwe celne spostrzeżenia i wspomnienia bliskie wszystkim emigrantom, niezależnie od kraju zamieszkania – tęsknota za krajem, bariera językowa, samotność, borykanie się z codziennym życiem w obcym kraju. Wiele osób odnajdzie być może cząstkę swoich doświadczeń w tej książce i przygodach Klary. Zamierzam Opowieść emigracyjną podarować mojej bibliotece, jako że otrzymałam ją dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res i myślę, że znajdzie ona tam czytelników, którzy ją docenią. Według mnie Opowieść emigracyjna to ciekawa, chociaż niezbyt udana próba spojrzenia na życie współczesnych Polaków w Wielkiej Brytanii. Będę czekać z ciekawością na powieści innych autorów podejmujące ten temat. Do tego czasu, będą mi musiały wystarczyć własne doświadczenia.

4 komentarze:

  1. kasia.eire
    2010/12/11 21:59:38
    w takim razie nie sięgnę po nią
    dabarai
    2010/12/11 22:02:38
    Myślę, że spokojnie można sobie darować. Mnie zaciekawił temat, więc chciałam się przekonac, czy mi się spodoba. Nie spodobała się.
    Gość: mary, 87-239-181-53.rev.inds.pl
    2010/12/12 12:43:07
    gdzies juz tez czytalam opinię na 'nie'.
    mysle ze jest wiele lepszych ksiazek do czytania ;D
    dabarai
    2010/12/12 12:57:43
    Mary - indeed.
    agussiek
    2010/12/13 14:19:45
    Bardzo spodobała mi się Twoja, szczera i osobista, recenzja. Myślę, że mimo tej negatywnej opinii sięgnę po tę książkę, chcby po to, żeby porównać ją z własnymi doświadczeniami. W Londynie wprawdzie jeszcze nie byłam (wybieram się na wiosnę!), ale od prawie dziesięciu lat mieszkam w Niemczech, dokładniej na pograniczu polsko-niemieckim i tematyka emigracji i wszystkich zjawisk społecznych z nią związanych bardzo mnie interesuje.
    Pozdrowienia z Brandenburgii do Londynu śle emigrantka :)
    dabarai
    2010/12/13 22:35:27
    Agussiek - tez uważam, że trzeba ksiązki czytać, żeby samemu wyrabiac sobie o nich opinie...
    Gość: Justyna Nowak, cpc1-leic8-0-0-cust796.8-1.cable.virginmedia.com
    2011/01/12 10:15:17
    Witam serdecznie i dziękuję za zainteresowanie się moją powieścią:). Recenzja nie jest pochlebną ale przynajmniej wzbudziła emocje a to już dobry znak:). Pozdrawiam ciepło:). Justyna Nowak
    dabarai
    2011/01/12 15:29:49
    Dziekuje Autorce za te wypowiedz! Wydaje mi sie, ze im wiecej sie o ksiazce mowi, niezaleznie od tego czy jest to opinia pozytywna czy negatywna, to wieksza jest szansa, ze wicej ludzi zaintereuje sie ksiazka. To, ze mam na jakis temat konkretna opinie, nie znaczy przeciez, ze inni nie beda chcieli wyrobic sobie wlasnej, prawda?
    Przy okazji zapytam bezczelnie, czy planuje Pani kontynuacje powiesci albo inne ksiazki?

    Pozdrawiam. :)
    Gość: Justyna Nowak, cpc1-leic8-0-0-cust796.8-1.cable.virginmedia.com
    2011/01/13 11:00:07
    Zgadzam się z Twoją opinią i zawsze doceniam szczerość wypowiedzi, jakakolwiek by ona nie była. Zapraszam do lektury wywiadu, którego miałam przyjemność udzielić kilka dni temu - być może przyniesie odpowiedzi na Twoje pytania i pozwoli bardziej zrozumieć mój punkt widzenia:).
    www.thepolishobserver.co.uk/wiadomoci/50-polacy-w-uk/1181-emigracja-z-kobiecego-punktu-widzenia.html
    Pozdrawiam:).
    dabarai
    2011/01/13 16:14:36
    Dziękuję, zajrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gość: marksugden01@hotmail.co.uk, host86-147-65-208.range86-147.btcentralplus.com
      2012/08/06 23:46:10
      I love the way Justyna describes the absurdities of many of the characters in the book. So far I have laughed out loud so many times. I think that many of the characters portrayed in the novel, including the heroine, are people I feel I have met at various times in my life. Also, the humour is peculiarly British so I wish there was an English translation available, for my wife for instance. Ive been trying to find other novels by Justyna Nowak I hope there will be soon!
      dabarai
      2012/08/07 22:23:53
      Hi Mark, thanks for your comment. Unfortunately my opinion about the book is completely different from yours, but hey, I guess that's why people read books, to get their own opinions about them! Also, how did you find my blog, have you read the book in Polish? I am planning on reading another book about immigrants, "Imigracje" by Kaja Malanowska, obviously completely different style, but I wonder what I will think about it and how would it compare with "Opowieść emigracyjna"...
      Gość: marksugden01@hotmail.co.uk, host86-160-37-221.range86-160.btcentralplus.com
      2012/08/10 00:22:30
      I take your point about some elements of the story and Klara's naivety etc., but I like the story because of Justyna's style of writing and the humour. I've inexpertly translated one passage to give you an example of what I mean:

      I loved this description of Klara being met at Victoria station by her aunts younger partner...

      From the BMW appeared a man in his early thirties, tanned, and judging by his tight fitting shirt, solidly built. The nearer he came to me the more I noticed his tattoos and gold chains. Just great! I wondered if a blast of deodorant straight in the eyes would have the same effect as pepper gas.
      Yo! Klara Miodowska, right?
      Yes, thats me. But who...
      Im Robert, but people call me Robbie. You know, like the singer! Come on georgeous, get your nubile body into my motor.
      So, youre, er, my auntie Renatas husband? My, my Uncle?
      No need to be formal is there? We both young arent we?
      .......

      So, you ready for a rough ride? Put your seat belt on pet, and Ill show you what a real man can do!
      My loud objection was immediately drowned by the deafening blare of some gibbering rapper on the car stereo. Robert was now in his element, all the time changing gear with a hand adorned with gold bracelets. He never failed now and then to brush his hand over my knees, which were tightly gripped together. After one of many victorious escapes from death from a sharp bend, he let go of the steering wheel and lit a suspicious looking cigarette. While doing that he put on some dark glasses and looked at himself with satisfaction in the mirror.

      I really hope that Justyna writes more novels like this. In the meantime, I'll check out that other novel you recommended- maybe I can get it on Amazon?

      Usuń
  2. Gość: marksugden01@hotmail.co.uk, host86-140-96-239.range86-140.btcentralplus.com
    2012/08/27 20:44:11
    I was able to finish the novel last week on holiday. For me the ending was a bit disappointing and rather 'Mills and Boon', which made me think that maybe Justyna was trying to appeal exactly to that market, which after all is quite a lucrative one.
    I originally chose it to read because I wanted to get an idea of what Polish people here think of we British. Obviously I was disappointed in that respect too, because the whole novel revolves around the Polish society she meets in London. But I don't think that Justyna wanted to portray too many of the realities of life for Polish immigrants in London, although there are a few incidents that ring some bells concerning some real life experiences of various Polish friends of mine. I think that above all it is a romantic and 'feel-good' novel. Furthermore I do think that Justyna has a gift for characterisation portraying humorous situations.
    I have a question for Justyna if she reads this comment - where exactly is the Polish church portrayed in the novel? I know of several - Balham, Hammersmith (Bobola), Ealing, Devonia and South Norwood. I couldn't make up my mind which one it was from the descriptions.
    Gość: marksugden01@hotmail.co.uk, host86-140-96-239.range86-140.btcentralplus.com
    2012/08/27 20:47:00
    I meant to say Jusatyna has a gift for characterisation 'and' portraying humorous situations
    Gość: Justyna, abkf220.neoplus.adsl.tpnet.pl
    2012/08/29 16:48:51
    Hi Mark, thanks again for such an encouraging review:). The church you mentioned is situated in Leicester, the city I've lived in for six years now, although its description is embellished a bit:).
    By the way, Dabarai's review is the least favourable one of all I've read:)).

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszę pracę magisterską między innymi o książce Pani Justyny Nowak. Pozdrawiam pisarkę

    OdpowiedzUsuń