poniedziałek, 4 marca 2013

W poszukiwaniu leszczynowych kutasików...

Do stworzenia dzisiejszego wpisu zainspirował mnie Zacofany w Lekturze, który w swoim wpisie o "Lecie leśnych ludzi" Rodziewiczówny polecił mi się udać na łono przyrody, by tam szukać odznak wiosny. Nie udało mi się co prawda znaleźć leszczynowych kutasików, o których była mowa, ale i tak wyprawa była bardzo udana...
Na Bromptonie
Muszę przyznać, że wiosenne wyprawy rowerowe, chociażby krótkie, tylko do parku i z powrotem, sprawiają mi sporą frajdę. Zwłaszcza teraz, kiedy pogoda się poprawiła, w powietrzu czuć wiosnę, a dookoła robi się coraz jaśniej i zieleniej. Zadziwiające jest to, jak wiele jeszcze miejsc w najbliższej okolicy pozostaje mi do odkrycia, jak wielu parków, skwerków i rowerowych ścieżek jeszcze nie znam! Od czasu do czasu Ulubiony Anglik przypomina sobie o jakimś zakątku, którego jeszcze mi nie pokazał. Na przykład dziś, kiedy poszukiwania wiosny w Morden Hall Park okazały się zupełnie bezowocne, udaliśmy się do pobliskiego John Innes Park. John Innes był znanym filantropistą i deweloperem, żyjącym w latach 1829 – 1904, który w testamencie ufundował instytut ogrodniczy, znany do dziś pod nazwą John Innes Centre. (Podobno produkują oni bardzo znany kompost...) Park ten, zagubiony pośród spokojnych uliczek dzielnicy Merton Park, leży na gruntach jego dawnego majątku, podobnie jak pobliska szkoła Rutlish, nosząca imię hafciarza angielskiego króla Karola II. (Do tej szkoły uczęszczał kiedyś Ulubiony Anglik!) W John Innes Park udało nam się wreszcie odnaleźć wiosnę...
Ulubiony Anglik uwiecznia wiosnę
W drodze do domu wstąpiliśmy też na pobliski cmentarzyk przy kościele St Mary the Virgin, gdzie John Innes jest pochowany.
Okazuje się, że wiosnę można znaleźć w najmniej oczekiwanych miejscach...
 

29 komentarzy:

  1. Jestem rozczarowany brakiem leszczynowych kutasików (jak to będzie po angielsku??), ale widać to nasza krajowa specjalność:) Inne oznaki za to pierwsza klasa, zważywszy, że u mnie roślinność dopiero wystawia czubki z ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UA mówi, że kutasiki się nazywają catkins... A nazwę łacińską jednego z gatunków leszczyny wyrecytował z pamięci. Twierdzi, że to jedna z nielicznych nazw jakie pamięta, bo rośnie u jego rodziców w ogródku...

      Usuń
    2. Catkins też ładnie:) A na poszukiwanie wiosny należało się może udać do ogródka rodziców UA, skoro mają odpowiednie krzewy:P

      Usuń
    3. Ano właśnie też mi tak UA dziś powiedział.. A wczoraj byliśmy na herbatce...!

      Usuń
    4. Same korzyści: i wiosna, i więzy rodzinne wzmocnione:))

      Usuń
  2. wow! Piękne zdjęcia!! Tyle już u Was oznak wiosny! Wręcz nieprawdopodobne, bo u nas ciągle szaro, buro, brzydko... Pozdrawiam ciepło z Gdańska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tak naprawdę ładniej zrobiło się dopiero całkiem niedawno.. Wyjątkowo zimowa pogoda w tym roku, jak na Londyn... Pamiętam, kilka lat temu w połowie marca chodziłam w cienkiej kurteczce, ech...!

      Usuń
  3. W Anglii kwiaty, wiosna, zielen, a u mnie za oknem śnieg! Coś strasznego! Ogromnie pozazdrościłam Ci tej wycieczki, ja też taką chcę! Ale przy takiej samej pogodzie! Wyślij trochę wiosny z wysp, bo u nas... to doprawdy staje się nudne - w sensie śnieg. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, a ja bym chciała mieć raz taką porządna zimę, ze śniegiem i mrozem - za to bez błota i brudu. Też trochę zazdroszczę. Ale głównie na odległość...

      Usuń
    2. Ja tam się mogę z Tobą zamienić. I dorzucę jeszcze... ze dwanaście kilo śniegu, gratis ;)))

      Usuń
  4. Tak się składa, że i ja szukałam w niedzielne popołudnie leszczynowych kutasików (zainspirowana tym samym wpisem:-)), też na dwóch kółkach. Tyle że w Bawarii tylko biel i biel... i błękit nieba:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ZwL to tylko trenduje i trenduje... A w Bawarii bardzo chętnie bym wiosny poszukała..

      Usuń
    2. To trendowanie kosztuje mnie przeziębienie, kosztowny trend, nie ma co:P

      Usuń
    3. A było się nie szwędać po krzach, tylko siedzieć w domu i czytać. I knuć. I trendować.

      Usuń
    4. Trendy należy propagować własnym przykładem. Nawet za cenę kataru:P A teraz mam zwolnienie i mogę sobie czytać i knuć. Nowych trendów chwilowo nie planuję:)

      Usuń
    5. Bardzo to chwalebne, nawet nobliwe. A zwolnienie też bym chciała, strasznie. Tak mi się nie chce do pracy chodzić przez najbliższe 3 tygodnie, że aż strach. A tak bym cicho siedziała w domu i czytała... Ach.

      A trendy nowe same się stworzą...

      Usuń
    6. W celach zwolnieniowych najlepsza jest progenitura znosząca coraz to nowe mutacje wirusów z placówek edukacyjnych:P Spróbuj ewentualnie częściej przebywać wśród młodocianych czytelników, może któryś będzie akurat zarażał:P Ale nie polecam, objawy są mocno upierdliwe:(

      Usuń
    7. Ach, chętnie będę miała i upierdliwe objawy, co dostatecznie chyba ukazuje mój stan duchowy obecnie. Liczę dni do urlopu za kilka tygodni. Byle te trzy tygodnie przetrzymać...

      Usuń
    8. Faktycznie musisz być zdesperowana:P

      Usuń
    9. Jestem. :)

      Ale będzie lepiej. Oglądam stand up Billa Bailey'ego i poprawiam sobie humor.

      Usuń
    10. No to poprawy nastroju życzę:)

      Usuń
    11. Merci. Muszę też jakiejś książki poszukać. Zawsze to dobre...

      Over & out.

      Usuń
  5. Niestety , obawiam się, z eprogenitura jest tu niezawodna, z tymi wirusami 3ba się trochę pokisić, żeby zaskoczyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, nie mam żadnych dzieci, może sobie pożyczę od kogoś?

      Usuń
  6. Dzięki za wiosenną orgię fotograficzną, od razu mi się poprawił humor. :) Bardzo zazdroszczę, u nas nadal zimowo, choć już coraz lepiej. Wspaniałe są zdjęcia cmentarza obsypanego krokusami i innym kwieciem, piękniejsze i bardziej wzruszające niż najkosztowniejsze wiązanki.
    Życzę Ci, żeby te 3 tygodnie przeminęły w tempie ponaddźwiękowym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, zapeszyłam chyba, bo nie tylko zrobiło się chłodniej, ale i zaczęło padać. Ha! Nic to, byle do wiosny.

      Usuń
  7. Przepiękne kwiaty, aż mi się cieplej zrobiło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę się niedługo wybrać do Kew Gardens. Tam to dopiero kwitną piękne kwiaty wiosną!

      Usuń
    2. Byłam, wiosną właśnie, ślicznie tam. Koniecznie zrób zdjęcia! Proszę, proszę :)

      Usuń