sobota, 29 grudnia 2012

Ho ho ho....Horrendalny stos!


Przywieziony z rodzinnego domu stos horrendalny, składający się z książek nabytych, książek sprezentowanych, znalezionych pod choinką, zamówionych, otrzymanych na urodziny. Przydźwigany z wysiłkiem i sfotografowany dla potomności oraz dla ukazania tego, jak wielkie jest moje książkochłonowe obżarstwo.

Najlepiej na zdjęcie kliknąć, żeby w pełni zobaczyć rozmiar mojego nałogu...
Pierwszy stos po lewej to same książki popularno-naukowe, które chciałam mieć, częściowo wspomniane i opisane tutaj: "White Plate. Słodkie", książka znanej blogerki kulinarnej, Elizy Mórawskiej, czyli Liski, fascynujący "Paryż Miasto sztuki i miłości w czasach belle epoque" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk i Marty Orzeszyny (hura!), przepyszna "Historia polskiego smaku" Łozińskich, "Polska kuchnia domowa" Małgorzaty Caprari, która pełna jest interesujących przepisów na dania znane i mniej popularne, "Pierwsze Damy II Reczypospolitej" Kamila Janickiego, czyli opowieść o żonach sławnych polskich prezydentów, "Trójka z dżemem palce lizać" Marcina Gutowskiego, czyli opowieść o moim ukochanym radiu, "Aktorki" Łukasza Maciejewskiego i "Prezenterki" Aleksandry Szarłat, czyli kronika polskiej kultury, pełne rozmów i plotek, a na koniec - "Nasz mały PRL" Izabeli Meyzy i Witolda Szabłowskiego, czyli powrót do przeszłości i do peerelowskich realiów. Już zaczęłam przeglądać "Historię polskiego smaku" - to pięknie wydana pozycja, pełna fascynujących faktów i zdjęć!

Pomiędzy kupkami książek stoją "Pomorska książka kucharska" Niny Szuby, czyli przegląd dań mojego regionu oraz "Eine kleine" Artura Daniela Liskowackiego, polska powieść o niemieckim Stettinie, moim rodzinnym mieście, nominowana do nagrody Nike. 

Drugi stos to powieści. Zaczyna go od spodu "Przepis na życie" Agnieszki Pilaszewskiej, książka pożyczona od mamy, ponieważ obejrzałyśmy razem niemal cały pierwszy sezon tego serialu i nad wyraz przypadł mi on do gustu... Tak, wiem, że zazwyczaj książki powstające na podstawie seriali nie są dobre, ale dam jej szansę, bo zawiera ciekawe przepisy... Kolejna pozycja to "Śnieg" Orhana Pamuka, słynnego pisarza tureckiego, dotychczas znanego mi jedynie z nazwiska. Powieść z sensacyjno-kryminalną fabułą, która próbuje dotrzeć do źródeł współczesnego terroryzmu. O "Szopce" Zośki Papużanki pisałam już przy okazji Bardzo Subiektywnej Listy Tegorocznych Potencjalnych Prezentów Książkowych. Kolejna książka to zbiorek poezji naszej Noblistki, Wisławy Szyborskiej, zatytułowany "Tutaj", w wydaniu polsko-angielskim - do poczytania wraz z Ulubionym Anglikiem. Następne książki to "Houston, mamy problem" Katarzyny Grocholi, powieść znanej autorki, tym razem z punktu widzenia mężczyzny i "Kolejność uczuć" Moniki Sawickiej (zupełnie nieznany mi zbiór opowiadań), "Siedlisko" Janusza Majewskiego, kolejna powieść oparta na scenariuszu kultowego serialu telewizyjnego, tym razem zupełnie mi nie znanego - opowieść o "miastowych" i mieszkańcach mazurskiej wsi oraz "Fanaberie" - debiutancka powieść Jolanty Wrońskiej, opisująca perypetie biznesowo-uczuciowe właścicielki pewnej cukierni. Stosik zamykają "Musierowicz na Gwiazdkę", króciutka książeczka o tym, w jaki sposób można w pełni doświadczyć Świąt, gawęda o zwyczajach i przepisach na wigilijne przysmaki i ozdoby (już przeczytana!), "Bluszcz prowincjonalny" Renaty Kosin, kolejna powieść o powrotach do miasta dzieciństwa, opowieść o polskiej prowincji latem i jej mieszkańcach, i - na koniec - "Kamienny anioł" Katherine Scholes, opowieść rozgrywająca się na egzotycznej Tasmanii, opowiadająca o pierwszej miłości i bolesnych powrotach do przeszłości. 

Uff. Teraz pozostały tylko angielskie książki, głównie prezenty, którymi obdarowano mnie i Ulubionego Anglika. Są wśród nich: "Blandings" P.G.Wodehouse'a, zbiorek sześciu opowiadań o mieszkańcach zamku Blandings, siedziby lorda Emswortha, ostatnio sfilmowanych przez BBC; trzy powieści Bena Aaronovitcha: "Rivers of London", "Moon Over Soho" i "Whispers Under Ground" - o pierwszej z nich pisałam tutaj, a kolejne dwie części podobały mi się jeszcze bardziej (obecnie czyta je UA, zachwycając się niemniej niż ja); "Death Comes to Pemberly" P.D. James, książka, o której pisałam już na blogu; "It's Not Me, It's You" Jona Richardsona, czyli zwierzenia niemożliwego perfekcjonisty poszukującego miłości i (jeśli to możliwe) dziewczyny uwielbiającej porządek tak samo jak on; "Infrared" Nancy Huston - ponieważ strrrasznie podobała mi się poprzednia powieść tej autorki, "Fault Lines", nie mogłam sobie darować kolejnej jej powieści, chociaż być może powinnam coś o niej poczytać zanim się na nią zdecydowałam (właśnie odkryłam, że zdobyła ona Bad Sex in Fiction Award!!!)... Cóż, zobaczymy, czy mi się spodoba... Wreszcie - ostatnia prezentowana pozycja, "Hugh's Three Good Things", kolejna książka kulinarna, tym razem autorstwa jednego z moich ulubionych entuzjastów organicznej żywności, najlepiej samodzielnie wyhodowanej, czyli Hugh Fearnley-Whittingstalla...

Cóż. Jedni po Świętach przybierają na wadze, pożerając niesamowite ilości jedzenia. Ja raczej nie tyję, za to tyją moje półki na książki, co roku... Ponieważ wraz z Nowym Rokiem często podejmujemy różne postanowienia, czuję, że tym razem dotyczyć one będą opanowania mojego książkochłonowego nałogu. Liczę też na to, że pewne wyzwanie (podkradzione ze znajomego blogu) pomoże mi rozprawić się z zalegającymi wszędzie stosami... 

Ale o tym na razie cicho sza...

25 komentarzy:

  1. o Boże, ile wspaniałych tytułów! Co najmniej połowę z tego bym Ci chętnie podkradła!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Ci tego stosu, tym bardziej, że kilka powieści chciałabym mieć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a które? A może coś z tego stosu znasz?

      Usuń
  3. Hm, na kradzieże się nie zgadzam, ale możemy ponegocjować a propozycja pożyczek... :) Co wpadło ci w oko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miało być pod wpisem Małej Mi...

      Usuń
  4. bałam się tu zajrzeć, wiedząc, że to będzie o nowych nabytkach i jak zwykle mnie zawiść napadnie znienacka, albo znacka. Tym razem część książek mam, więc złagodzone oglądanie było. Siedliska zazdroszczę, bo wciąż mam na nią ochotę i wciąż mi nie staje kasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, cieszę się, że żółć cię nie zaleje, hihihi, a ja chętnie podeślę Siedlisko! Chociażby jako dłuższa pożyczkę. :)

      "Prezenterkami", "Aktorkami", "Szopką" i "Naszym małym PRLem" zaskoczyła mnie moja mama. Któa zresztą też pewnie chciałaby te książki przeczytać :)

      Usuń
    2. Dabarai - jesteś kochana, ale prosić Cię o to, byłoby świństwem, bo to jest dostępne w księgarniach. Co innego, gdyby to był jakiś unikat z wyczerpanym nakładem. Wysyłka takiego tomiszcza to byłaby cena książki. Ale dziękuję bardzo za gotowość bojową :-) Gdybym się okazało, że ja mam coś, czego Ty nie, a chcesz bardzo, też gotowa jestem słać :-)

      Usuń
  5. O la la, ilość książek imponująca, aż bym się bała, gdzie ja to wszystko w domu pomieszczę ;) Przyjemnej lektury!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Scarlett O'Hara, pomyślę o tym jutro.. POdobno możemy dostać nową półkę na książki, ale gdzież ona się zmieści, nie wiem...

      Usuń
  6. Przynajmniej na polowe Twoich nowych ksiazek mialabym ochote, ale ze tez mam noworoczne postanowienie dotyczace opanowania mojego ksiegozbioru, wiec powstrzymam sie przed zakupami:), za to chetnie poczytam kiedys, czy Tobie przypadly do gustu wszystkie te cuda:)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba przestanę czytać blogi, zwłaszcza Padmy, bo co rusz coś nowego wynajduję.... A i kindle nie pomaga, bo co prawda nie zajmują te książki miejsca na półkach, ale za to i tak je trzeba przeczytać! Ale kiedy?! A tak łatwo sie książki na kindla ściąga....

      Usuń
    2. Ja mam mnóstwo nieprzeczytanych książek (setki), wiec nawet nie zamierzam kupować żadnego czytnika, bo znając siebie - zapchałabym tylko, a książek z półek nic a nic by nie ubyło.

      Zgadzam się - Padma jest największą kusicielkę, chciałabym mieć wszystko, o czym pisze:). bo zawsze wynajduje jakieś cudeńka :)

      Usuń
    3. Kindle sprawdza się świetnie w podróży. Poza tym nieco hamuje moje zapełnianie półek książkami! A co do Padmy, to powinnam też przestać chodzić z nią na zakupy!!!

      Usuń
    4. Wierzę, ale sprawię sobie dopiero, gdy uporam się z większością moich książek. Na szczęście aż tyle nie podróżuję, inaczej pewnie czytnik byłby już u mnie.
      Jakoś nie sadzę, że z tego powodu zaniechasz zakupów z Padmą ;)

      Usuń
    5. Czuję, że masz rację....

      Usuń
  7. O, zazdroszczę najnowszej P.D. James :)/tommy/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PD James już przeczytana i zrecenzowana wcześniej. :)

      Usuń
    2. Przeczytałem :) A tą P.D.James upolowałem wczoraj na aukcjach za 10zł ! /tommy/

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. O, i takie podejście mi się podoba! Chociaż w moim przypadku to tez nałóg, niestety...

      Usuń
  9. Ale zdobycze! zazdroszczę, choć w sumie też nie mogę narzekać na tegorocznego Mikołaja!pozdrawiam!pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. O tak, mama ma z tym stosem sporo wspólnego... ;)

      Usuń