Komisarz Robert Nemhauser, bohater debiutanckiej powieści Wiktora Hagena Granatowa krew,
nie jest typowym typowym przedstawicielem policji. Ma długie rude
włosy, skończył historię, a w dodatku dorabia sobie na lewo jako
kucharz, bo uwielbia gotować. Ponadto nie pije, rzucił palenie, ma żonę,
której nie zdradza i z którą nie zamierza się rozwodzić, oraz dwoje
dzieci... Za to w przeciwieństwie do swoich kolegów jest dociekliwy,
zadaje pytania, czasem kieruje się przeczuciem. Właściwie jest od swoich
kolegów mądrzejszy, lepiej wykształcony, zna języki i obsługuje
komputer. Nie stosuje też zasady, że jak tylko aresztanta się odpowiednio przyciśnie, to on musi się
przyznać do winy. (Jest to zresztą jedyny mały zgrzyt w tej powieści,
bo właściwie jakoś mi to nie pasuje, żeby reszta policjantów była tylko
tłem dla „dobrego gliny”...)
Do sporej ilości monotonnych i błahych spraw, którymi
zajmuje się Nemhauser dochodzi jedna dziwna sprawa, powierzona mu przez
przełożonego, który „ma przeczucie”. Śmierć starszej pani, która
właściwie mogła nastąpić z przyczyn naturalnych. Jest tylko jeden mały
zgrzyt – filiżanka herbaty przy krześle zmarłej, która nigdy nie piła
herbaty. Nemhauser porusza się po omacku, szuka śladów, tropów i
przyczyn, a do tego pojawia się następny trup. Czyżby morderstwa młodego
absolwenta wydziału operatorskiego łódzkiej szkoły filmowej i starszej
pani były ze sobą powiązane? Tropy się plączą, pojawiają się nowe
poszlaki, nowi podejrzani, nowe trupy... Tempo robi się coraz szybsze!
Śledzimy też wątki poboczne, dowiadujemy się sporo o życiu komisarza.
Towarzyszymy mu w domu, przy codziennych sprawach, wychowaniu synów,
gotowaniu obiadów, rozmowach z rodziną. Po przeczytaniu Granatowej krwi
mam zamiar spróbować zrobić placki ziemniaczane według przepisu
Nemhausera, bo przyprawy użyte przez niego zaciekawiły mnie. Mam
nadzieję, że w kolejnych powieściach Hagena (bo mam nadzieję, że takowe
powstaną!) pojawią się również ciekawe przepisy i pomysły kulinarne.
Gdzieś czytałam, że autor pracował kiedyś w restauracji przyjaciela w
Paryżu, więc chyba wie, o czym pisze.
Wiktor Hagen napisał ciekawy kryminał, kryminał,
który czyta się dobrze i często z uśmiechem na twarzy, a przede
wszystkim stworzył wielce ciekawą i wartą zapamiętania postać głównego
bohatera – Nemhauser to jeden z moich nowych ulubionych bohaterów
literackich! Podoba mi się w nim to, że jest sfrustrowany, że nie zawsze
mu wszystko wychodzi, że wychowawczyni z przedszkola jego synów na
niego krzywo patrzy, a on nie jest żadnym super herosem, który by sobie
poradził z nadęta kobietą. Ponadto nie jest typem mięśniaka, od tego ma
kumpla – Mario wygląda za to jak porządny glina! To potężny, wąsaty
facet w płaszczu, który potrafi przywalić w drzwi, albo w brzuch
podejrzanego... Nie jest kolejnym zapijaczonym gliną z problemami,
który na podejrzanych wyładowuje frustracje, nie sypia, z kim popadnie,
jest po prostu normalny.
Co jeszcze mi się podobało? Komisarz Nemhauser
mieszka w Warszawie i porusza się w tym mieście codziennie, pokonując
samochodem te same trasy, zmagając się z korkami, odwiedzając
restauracje, kawiarnie i sklepy... Nie znam Warszawy, ale chciałabym
wiedzieć, czy chociaż niektóre z knajpek i sklepików wspomnianych w
książce są prawdziwe – jeśli tak, to chętnie odwiedzę! Warszawa Hagena
tętni życiem, pulsuje w niej świeża krew, stolica ciągle zmienia swoją
twarz, pojawiają się nowi ludzie, ale pozostają te same ludzkie
słabości, problemy i namiętności.
Przeczytajcie Granatową krew Wiktora Hagena,
warto! Przy okazji przeczytajcie inne książki z Mrocznej Serii
wydawnictwa WAB, bo jest naprawdę dobra! Mam kilka z nich w domu,
czytałam parę innych i po pierwsze cieszy mnie, że tyle jest w niej
dobrych książek, a po drugie, że wiele z tych książek napisali polscy
autorzy. Polecam, a sama czekam na kolejny tom przygód komisarza
Nemhausera.
OdpowiedzUsuńjane_doe_blog
2011/01/03 19:26:24
:)), no tak, nic dodać nic ująć, więc powiem, że mnie powieść rozczarowała :).
dabarai
2011/01/03 19:28:25
Jak już wspomniałam, muszę mieć zawsze własne zdanie. A polecasz jakieś dobe polskie kryminały?
jane_doe_blog
2011/01/03 19:32:10
Zygmunt Miłoszewski "Uwikłanie" i Tomasz Konatkowski, ten wypuścił już dwie albo trzy powieści. Polecam obie, główni bohaterowie w miarę normalni, jeden to prokurator, drugi jest policjantem, warto :).
dabarai
2011/01/03 19:36:58
Uwikłanie czytałam, faktycznie, dobre, wokół Konatkowskiego tak chodzę i chodzę... Trzeba będzie wreszcie dojść... :D
padma
2011/01/03 21:25:03
Podoba mi się ta seria WAB, ale uważam, że przesadzają z cenami i ich trochę bojkotuję. A w każdym razie zastanawiam się kilka razy, zanim kupię... Szkoda, bo równie ładnie wydane książki innych wydawnictw kosztują często o 10 zł mniej. Poczekam więc pewnie na pojawienie się tej książki w bibliotece, zwłaszcza że opinie o niej są dość podzielone.
dabarai
2011/01/03 21:30:24
Padmo, ja ją kupiłam taniej w merlinie (37 złotych wtedy...), a niestety na biblioteki nie mam co liczyć... Zwykle jestem zbyt zachłanna, by patrzeć na ceny, ale po podwyżce vatu, to nie wiem, jak będzie. Ponad 50 złotych płacić nie będę... Może mam będzie i wypożyczać z biblioteki i skanować?:P
kasia.eire
2011/01/03 23:42:35
Mnie się bardzo podobała i Nemhauser też, więc czekam na kolejne
chiara76
2011/01/03 23:50:50
mnie sie też podobała (cena o wiele, wiele mniej, o czym wspominałam u siebie na blogu).
Tak, W-wa odmalowana istnieje, jest jaka jest. I jego osiedle i sklep, w którym nie było go stać na figi o ile się nie mylę;)
Ja pamiętam pierwszy taki zachwyt nad opisem Warszawy i miejsc, bardzo wielu, które znam w kryminale KOnatkowskiego pod tytułem "Przystanek śmierć".
beatrix73
2011/01/04 13:59:08
Podoba mi się i seria, i to co napisałaś o tej książce - chętnie przeczytam. Niestety równie krytycznie odnoszę się do cen wydawnictwa W.A.B.
dabarai
2011/01/04 19:48:55
Chiara, Beatrix - dzięki za komentarze. Myślę, że gdyby nie to,że nie mieszkam w Polsce i w naszych bibliotekach nie ma jednak olbrzymiego wyboru polskich książek, a zwłaszcza nowości, to wysoka cena książek też by mnie odstraszała. (Na pewno na widok obecnej ceny "Granatowej krwi" na Merlinie zastanowiłabym się dwa razy...) A tak to kupuje w większych ilościach na raz i po prostu staram się nie patrzeć na to ile za to wszystko płacę.. .Szkoda, że tanie ksiązki nie wysyłają ksiązek za granicę, albo trzeba za takie przesyłki słono płacić...
No proszę, następny głos na Konatowskiego, musze się poważnie zastanowić nad książką.
Gość: Grzesiek., 46.113.5.22*
2011/01/05 18:32:19
Cóż... Dość przekonujące jest Twoje zdanie, ale czy tak w stu procentach, to raczej nie. Jednak z pewnością godne uwagi, choć w tym momencie - nie dla mnie.