piątek, 8 października 2010

Mała kupka książkochłona

Poszłam, wydałam, zakupiłam:
Image and video hosting by TinyPic

Linda Grant, The Cast Iron Shore -książka autorki nominowanej do Bookera za The Clothes on Their Backs - opowieść o sekrecie, który główną bohaterkę prowadzi z powojennego Liverpoolu do Stanów.
Jennifer Donnelly, The Tea Rose - saga o rodzinie, tragedii, pieniądzach i herbacie, rozgrywająca się pomiędzy ubogimi dzielnicami Londynu a bogatymi ulicami Nowego Jorku.
Laura Joh Rowland, Shinju - tom pierwszy serii o przygodach samuraja-detektywa z feudalnej Japonii, Sano Ichiro.
Phil Rickman, Bones of Avalon – Doktor John Dee, magik, naukowiec i detektyw na usługach królowej Elżbiety I, zostaje wysłany do Glastonbury w poszukiwaniu zaginionych kości króla Artura.
Eduardo Mendoza, No Word from Gurb (Brak wiadomości od Gurba) - w zasadzie dla Ulubionego Anglika...

Ach, i jeszcze niedawno, tak jakby przypadkiem, zakupiłam tu i ówdzie:
John Irving, A Widow of One Year (Jednoroczna wdowa) - zaczynam sięgać po znane mi od dawna nazwiska, których książek nie czytałam jeszcze.
Suzanne Collins, Hunger Games (Igrzyska Śmierci) – pierwsza część trylogii dla młodych czytelników – okrutne igrzyska przyszłości, w których nastolatki walczą o przetrwanie. Słyszałam bardzo entuzjastyczne recenzje tej serii.
Stephen Fry, Moab Is My Washpot – autobiografia znanego autora, aktora, prezentera i komika, którego program rozrywkowy QI baaardzo lubię.
Anne Bishop, Daughter of the Blood (Córka krwawych) - zaciekawiona recenzjami na blogach, postanowiłam spróbować.
Juliet E. McKenna, The Thief's Gamble - tom pierwszy serii fantasy polecony dawno temu przez znajomą z pracy...
Thomas Wright, Oscar's Books. A Journey around the Library of Oscar Wilde - historia życie Oscara Wilde'a widziana poprzez książki, które czytał...
Do zobaczenia przy następnych zakupach...

czwartek, 7 października 2010

Literacki Nobel 2010

Koniec świata, znam książki tegorocznego noblisty, Mario Vargasa Llosy! Wiem kim jest! Ba, Pantaleona i wizytantki czytałam jako nastolatka! I chyba jeszcze raz muszę przeczytać, bo pamiętam niewiele, choć na pewno to, że mi się podobało. I coś mnie już latem ciągnęło do niego, tyle tylko, że mój egzemplarz Szelmostw niegrzecznej dziewczynki mi zaginął. Przepadł jak kamień w wodę i nie ma go. I tu zagwozdka: naprawdę mam tę książkę, czy, jak już kilka razy bywało, tylko mi się to uwidziało? Znam okładkę, ale to chyba jeszcze o niczym nie świadczy... Chyba, że komuś książkę pożyczyłam... W takim wypadku bardzo proszę się przyznać.

Archipelag i drobne drobnostki


Hura! Nareszcie się doczekaliśmy! Nowy Archipelag jest już z nami! Tym razem wydanie ma podtytuł Dom - zamieszkać w książce. Muszę przyznać, że wygląda jeszcze ciekawiej niż pierwszy numer. Zachęcam do lektury, Archipelag można odwiedzić tutaj.
A ja przepraszam za milczenie, bo chyba mnie jakiś marazm czytelniczy dopadł, nic tylko oglądam New Tricks i wyszywam... Książki czytają się powoli i nie ma co recenzować, zwłaszcza, że jak zwykle czytam z pięć książek jednocześnie.
Do tego zmieniłam miejsce pracy i się aklimatyzuję w nowym. Oznacza to good bye kawo, good bye książeczki podziwiane w księgarniach w czasie lunchu, good bye zakupy... Na szczęście w księgarniach na razie nie ma zbyt wielu nowych książek do podziwiania, a te co chcę to i tak hardbacki, bo bym się doszczętnie załamała. A tak - dostałam na pożegnanie od kolegów z pracy book token (jak mi się podoba taki pomysł na prezent!) i JESZCZE GO NIE WYDAŁAM!!! Szokujące.

niedziela, 26 września 2010

Książki kucharskie

Image and video hosting by TinyPic
Nie da się ukryć - jestem łasuchem. Uwielbiam gotować, piec, pichcić i jeść! Ulubiony Anglik jest tylko nieco bardziej wstrzemięźliwy. Należę też do tych osób, które książki kucharskie traktują jako przyjemną lekturę - lubię je przeglądać, podczytywać i niekoniecznie używać. Wszystkie książeczki stoją sobie w kuchni i większość z nich, wstyd przyznać, zbiera kurz. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że większość książek to albo prezenty, albo książki wyszukane w charity shopach. Ale mam kilka ulubionych książek, zakupionych specjalnie w księgarniach, które używam!
Si King i Dave Myers czyli Hairy Bikers, wydali ostatnio nową książkę Mums know best! (czyli Mamy wiedzą lepiej), którą kupiłam zachęcona programem i przepisami na różnego rodzaju potrawy – i faktycznie, używam ją! Z niej właśnie pochodzi moje ulubione ciasto cytrynowe, które zbiera wszędzie pochwały... :)
Współautorem mojej drugiej ulubionej książki jest Hugh Fearnley-Whittingstall (prawdziwie angielsko brzmiące nazwisko, prawda?), który od lat namawia wszystkich do jedzenia żywności organicznej, pochodzącej z wiadomych źródeł i do hodowania własnych warzyw i owoców. Ta książka to zbiór przepisów, które mogą przygotować również dzieci – a wszystkie są łatwe i smaczne (polecam potrawkę z fasoli i kiełbasek, niebo w gębie).
A dla miłośników kuchni japońskiej polecam książkę z przepisami mojej ulubionej restauracji Wagamama – chociaż niektóre dania wymagają trudniejszych do zdobycia składników, czasem coś trzeba zamarynować wcześniej – to jednak efekt jest przepyszny. (Kurczak teriyaki to poezja kulinarna.)

To wszystko na dzisiaj, idę szukać przepisu na ciasto urodzinowe dla znajomego, które mam przynieść dziś wieczorem do pubu. Mniam mniam.

piątek, 24 września 2010

Bookshelf porn

Wszystkie książkochłony wzdychające na widok książek, produktów związanych z książkami i miejsc pełnych książek powinny odwiedzić stronę internetową Bookshelf Porn. Jest to kolekcja najlepszych zdjęć półek na książki (i nie tylko).
Idę się zachwycać.

czwartek, 23 września 2010

A Guide to the Birds of East Africa - Nicholas Drayson

A Guide to the Birds of East Africa (czyli Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej) Nicholasa Draysona to przezabawna, urocza historia o miłości, ptakach i Kenii. Powściągliwy i całkowicie przeciętny pan Malik, uczestnik wtorkowych spotkań klubu ornitologicznego, skrywa przed światem wielki sekret: jest po uszy zakochany w pani Rose Mbikwie, białej Brytyjce (czy właściwie Szkotce), wdowie po kenijskim działaczu opozycyjnym, która te spotkania prowadzi. Kiedy wreszcie panu Malikowi udaje się zebrać na odwagę i napisać list z zaproszeniem na coroczny bal myśliwski, na horyzoncie pojawia się rywal! Harry Khan, stary znajomy z ławy szkolnej, przybywa do Kenii na kilka miesięcy i zaczyna się interesować piękną panią Mbikwą.

Członkowie klubu Asadi, do którego pan Malik należy, postanawiają pomóc rozwiązać sprawę honorowo i stąd rodzi się pomysł zakładu: który z panów w ciągu tygodnia zaobserwuje więcej gatunków ptaków ten będzie mógł zaprosić Rose Mbikwę na bal.

Strasznie się cieszę, że wreszcie przeczytałam te książkę – zakupiłam ją już dawno temu, skuszona recenzjami i fragmentem opublikowanym w Newbooks, moim ulubionym dwumiesięczniku o książkach. Książka nie znalazła się na listach bestsellerów, nie było o niej głośno, więc upłynęło sporo czasu zanim po nią sięgnęłam. I jakaż to była przyjemna, zaskakująco świeża i pełna ciepła lektura! Przesympatyczni bohaterowie, trochę staroświecka historia i ciekawe dygresje – oto mój ulubiony typ powieści. Narracja z przymrużeniem oka, z ukłonami w stronę czytelnika i przerywnikami akcji, by opowiedzieć taki czy inny ciekawy szczegół biografii któregoś z bohaterów lub wyjaśnić jakiś istotny szczegół.

Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej wydało w zeszłym roku wydawnictwo Muza. Polecam tę niewielką objętościowo książeczkę wszystkim tym, którzy chcą sobie poprawić nastrój albo oderwać się od szarej jesiennej pogody. Nie ma lepszego lekarstwa na jesienną szarugę niż podróż do Kenii, królestwa kolorowych ptaków.

środa, 22 września 2010

Wyznania grzesznika - mała śliczna kupka

Zamiast kupować dzisiaj książki, kupiłam płyty dvd - czuję sie usprawiedliwiona, bo dwa świetne seriale kostiumowe produkcji BBC - Cranford i Lark Rise to Candleford są adaptacjami książek. Oba są osadzone w dziewiętnastym wieku, z dobrą obsadą - myślę, że prędzej obejrzę, niż przeczytam książki, na podstawie których powstały - Elizabeth Gaskell (Cranford) i Flory Thompson (Lark Rise to Candleford). Czy je znacie? Podobnoż dobre, ale wolałabym chyba tłumaczenie... Widziałam fragmenty seriali  tu i ówdzie i zdecydowałam, że chcę mieć na własność. New tricks (też BBC) to pierwszy sezon serialu o starszawych już policjantach - detektywach, którzy zajmują się sprawami nierozwiązanymi i wciąż otwartymi. Obejrzałam w piątek odcinek najnowszy w telewizji, spodobał mi się (głównie dlatego, że dotyczył bibliotek i część akcji toczyła się w London Library, to jak miał mi się nie spodobać!) to i kupiłam... Doc Martin to serial ITV, o doktorze chirurgii, który sprowadza się do małej wioski w Kornwalii by tam leczyć ludzi jako zwykłyGP (lekarz pierwszego kontaktu), tylko jego maniery raczej zrażają do niego mieszkańców... (coś tam o tym serialu słyszałam, wydawał się ciekawy, był tani, to kupiłam)...

Nie wiem kiedy to obejrzę...

Ach cholera, skłamałabym, kupiłam dziś dwie książki a trzy w poniedziałek... Ooops.

"Hex Hall" ("Dziewczyny z Hex Hall") - Rachel Hawkins


Najpierw o książce przeczytałam w blogosferze - właśnie wydało ją w Polsce Wydawnictwo Otwarte pod tytułem Dziewczyny z Hex Hall. Kiedy więc w bibliotece trafiłam na egzemplarz Hex Hall (tytuł angielskiego oryginału), postanowiłam przeczytać i sprawdzić, czy jest to kolejna książka o wampirach, wiedźmach i tego typu podobnych wilkołakach, jakich ostatnio nam przybyło w sklepach. Z przyjemnością stwierdzam, że ta książka jest inna!
Sophie Mercer dowiaduje się, że jest czarownicą. Nic w tym dziwnego, bo choć jej matka jest zwykłą śmiertelniczką, ojciec to potężny czarnoksiężnik. Okazuje się jednak, że czary szczęścia nie przynoszą, nie ułatwiaj kontaktów z rówieśnikami, a wręcz przeciwnie, potrafią zaszkodzić. Sophie trafia więc do magicznego poprawczaka, Hecate Hall, szkoły z internatem dla czarownic, elfów, zmiennokształtnych i tym podobnych postaci magicznych, zwanych Prodigium. Jak w każdej szkole tak i w Hex Hall istnieją kliki, koterie, mniej i bardziej popularni uczniowie, wredni nauczyciele i codzienne problemy. Sophie szybko zyskuje kilku wrogów, zadurza się w przystojnym czarodzieju i zaprzyjaźnia się z osobą najmniej popularną w szkole – wampirem (a właściwie wampirzycą). W dodatku kiepska z niej czarownica. Wychowana w świecie ludzi nie zna ani zwyczajów, ani historii świata czarodziejskiego. Ale za to ma tupet i nie boi się wyzwań. Niestety, szybko okazuje się, że szkoła nie jest bezpiecznym miejscem, a Prodigium ma potężnych wrogów, którzy zrobią wszystko, by ich zniszczyć.
Hex Hall to moim zdaniem książka, która spodoba się młodym dziewczynom - historia z silną i niezależną bohaterką, która przeżywa rozterki typowe dla jej wieku – akceptacja rówieśników, pierwsza miłość, problemy z nauczycielami... A przy tym książka zaskakuje w kilku miejscach i nie jest zbyt przesłodzona. Okazuje się, że o czarownicach i elfach można jeszcze coś nowego napisać.
Drugi tom przygód Sophie Mercer, zatytułowany Demonglass, ukaże się w Wielkiej Brytanii w marcu przyszłego roku.

wtorek, 21 września 2010

"Uroczysko" - Magdalena Kordel

Zauroczył mnie tytuł książki Magdaleny Kordel. Kupiłam książkę zaciekawiona także opisem na okładce, który wspominał malowniczą wioskę w Sudetach, górskie i leśne scenerie a wszystko to okraszone humorem. Uroczysko to kolejna książka o odnajdywaniu siebie w scenerii małych, spokojnych i sielankowych miasteczek oraz wsi i o poszukiwaniu oddechu od wielkomiejskiego szumu i wyścigu szczurów. Tym razem nie o Mazurach, Podlasiu ale o innym zakątku Polski.

Porzucona przez męża, który nie tylko znalazł sobie kochankę, ale i wziął kredyt pod zastaw domu i zbankrutował, Majka zostaje nagle bez dachu nad głową, bez męża a za to z wizją rozwodu, przeprowadzki i samotnej przyszłości. Wyjeżdża więc w Sudety, do wioski, która nazywa się Malownicze i tam, w małym domku odziedziczonym po ciotce, usiłuje dojść do siebie. Okazuje się jednak, że nieszczęścia mogą prowadzić do czegoś dobrego. Majka nagle czuje, że wreszcie dorosła. Bierze odpowiedzialność za swoje życie – decyduje się na przeprowadzkę, znajduje pracę w szkole, układa plany na przyszłość, udaje się jej odnaleźć spokój i równowagę... Nawet jeśli życie na wsi wcale nie jest spokojne, wręcz przeciwnie, coś się ciągle dzieje. Nagle pojawia się na horyzoncie kilku przystojnych mężczyzn, obok nie brakuje przyjaciół, którzy służą pomocną dłonią, a których trzeba zaprosić na kolację, przyplątuje się urocze dziecko znajomej, którym trzeba się zaopiekować, przyjaciółka powraca z zagranicy i zamieszkuje na piętrze, Majka kupuje psa, adoptuje krowę, pacyfikuje dyrektorkę szkoły i zatrudnia hodowcę pszczół o nazwisku Miodek...

Przypomniała mi się Stateczna i postrzelona Moniki Szwaji, Dom nad Rozlewiskiem Małgorzaty Kalicińskiej, Poczekajka Katarzyny Michalak (chociaż tu nie koniecznie na plus...), podobna ma też być Prowincja pełna gwiazd Katarzyny Enerlich... Co jest takiego urokliwego w małych miasteczkach i wsiach, że wszyscy ostatnio o nich piszą? Co pociąga nas w książkach eksploatujących taki sam temat? Czy jest to pragnienie odnalezienia tego ostatniego sielskiego miejsca na ziemi, gdzie życie toczy się leniwie a my zapominamy o tym, że gdzie indziej świat gna na złamanie karku i ludziom na wszystko brakuje czasu? Czy chcemy się oderwać od szarej codzienności blokowisk, wszechobecnych reklam i hałasu i chociaż raz posłuchać ciszy? Czy skrycie marzymy o tym, by porzucić kierat i spróbować życia w zgodzie z naturą, poznać lepiej swoich sąsiadów? Czy po prostu wystarczy nam czytanie o życiu innych, bo sami nie odważymy się zmienić swojej utartej drogi? Czytanie książek podobnych do Uroczyska ma chyba w sobie coś z terapii. Oddychamy atmosferą małych wiosek i wyobrażamy sobie sielskie życie, jakie moglibyśmy tam wieść, a potem wsiadamy w autobus albo metro, żeby w dobrze zaopatrzonych sklepach zakupić kolejną książkę, kawę i ciasto, spotkać się ze znajomymi w kawiarni, pójść do kina, na koncert i zamiast wstawać codziennie rano do dojenia, chociaż w weekend pospać trochę dłużej.

Dlatego Uroczysko przeczytałam z ciekawością, czasem z uśmiechem na twarzy, ale i z dystansem i przymrużeniem oka, bo, na litość boską, chociaż życie nie jest takie cukierkowe i pełne samych dobrych zakończeń, to przecież czytanie o nich nikomu nie szkodzi.

PS. Tylko kilka rzeczy mi się nie spodobało, przede wszystkim brak opisów przyrody i widoków i takich tam sielskich pocztówek, a także zakończenie mi lekko zgrzytnęło, w damsko-męskim zbyt ckliwym detalu. Ale co tam, Sudety znam, więc sobie wyobrażę co trzeba, a detal męsko-damski? Niech sobie będzie. Przymknę na niego oko.

poniedziałek, 20 września 2010

"Where I Belong" - Gillian Cross


Gillain Cross to popularna angielska autorka książek dla dzieci i młodzieży. W Polsce wydano kilka jej książek, w tym najbardziej chyba znaną powieść The Demon Headmaster (wydaną pod tytułem Magiczny wzrok), na podstawie której powstał też serial... Where I Belong to opowiedziana na trzy głosy historia o modzie, bandytach, modelkach, suszy i głodzie, a przede wszystkim o Somalii. Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, mam nadzieję, że nie ostatnie.

Freya, Abdi i Khadija to trójka nastolatków, których różni właściwie wszystko – pochodzenie, wartości, stan materialny. Abdi, syn emigrantów, mieszka z matką i trzema siostrami w Londynie. Rok temu dowiedział się, że jego ojciec nie żyje. Khadija zostaje wysłana do Londynu, gdzie ma zamieszkać z rodziną Abdiego. Ma udawać jego siostrę, by zdobyć wykształcenie i wspomóc finansowo rodzinę w Somalii. Freya jest córką fotografa wojennego i słynnej projektantki mody, Sandy Dexter, która pochłonięta modą, nadchodzącymi pokazami i karierą, nie ma czasu dla własnej córki. Bardziej interesuje ją najnowsza kolekcja zainspirowana Somalią, której główną gwiazdą ma być piękna Somalijka, najnowsze odkrycie Sandy, owiana tajemnicą dziewczyna o pseudonimie Qarsoon (Ukryta). Qarsoon, czyli Khadija, liczy na to, że za pieniądze zarobione u Sandy będzie mogła zapłacić okup, którego domagają się od niej terroryści, którzy w Somalii porwali jej prawdziwego brata. Jednak skąd porywacze wiedzieli, że Khadija będzie miała możliwość zdobycia tak wielkiej ilości pieniędzy? I czy bycie modelką jest niemoralne, jeśli jest się muzułmanką na co dzień noszącą hidżab? Bohaterowie zabierają głos po kolei, a ich opowieść ukazuje nam te same wydarzenia widziane z całkowicie odmiennej perspektywy.

Where I Belong to historia poruszająca wiele ciekawych wątków. Przede wszystkim jest to powieść o poszukiwaniu tożsamości, własnego miejsca na ziemi. Dla Abdiego, choć całe życie mieszkał wśród społeczności somalijskiej, Somalia jest tylko niewiele znaczącą nazwą, a problemy tego kraju – terroryzm, susze i głód - niewiele go interesują. Khadija w Londynie czuje się obco. Wychowana wśród pustynnych koczowników, którzy całe życie podróżują w poszukiwaniu wody i żywności dla hodowanych wielbłądów, tęskni za rodziną i swoim krajem, z troską śledząc wiadomości o suszy, głodzie i niepokojach społecznych. Freya całe życie walczy o to, by matka wreszcie ją zauważyła, poświęciła jej choć trochę czasu. Wychowana w świecie mody, pięknych modelek i strojów, sama stara się jak najbardziej odciąć od tego świata. Wspólną podroż do Somalii z matką widzi jako szansę na to, żeby spędzić z nią jak najwięcej czasu, żeby nawiązać z nią nić porozumienia, znaleźć wspólny język.

Jest to też opowieść o Somalii, fascynującym kraju, w którym wielu ludzi cierpi głód, pragnienie, gdzie ludzie posiadają tak niewiele, że to, co uważamy na zachodzie za artykuły pierwszej potrzeby, wydaje się zbędnym luksusem. Kraju cierpiącym z powodu wojen, terroru. Jest to opowieść o Somalii i odchodzącym w przeszłość sposobie życia, kiedy ludzie mogli podróżować swobodnie za stadami hodowanych wielbłądów, tak jak to czynili ich przodkowie.

Jest to też powieść pełna kontrastów – szara, betonowa rzeczywistość Londynu kontrastuje z nieskażonym pięknem krajobrazów pustynnych, zachodni blichtr i bogactwo z ubóstwem mieszkańców Somalii.
Where I Belong to jedna z książek, które długo się pamięta. Bardzo się cieszę, że pisarka porusza w nich wątki niełatwe, zapadające w pamięć, ciekawe i dające wiele do myślenia. Wydaje mi się, że potrzeba nam więcej podobnych, niebanalnych powieści dla młodzieży. Mam nadzieję, że ta książka zostanie przetłumaczona na język polski.

Jak widać, przygoda z książkami dla młodzieży trwa. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, jakie książki czytałam jako nastolatka? Jakoś nic nie pamiętam, oprócz Chmielewskiej, Musierowicz, książek fantasy i lektur szkolnych... A co wy czytaliście w tym wieku? Jakie książki zapadły wam w pamięć?