niedziela, 22 maja 2016

Baśniowy debiut - "Dziewczyna z ogrodu" Parnaz Foroutan

W domu z ogrodem, na wybrzeżach Los Angeles mieszka Mahbube Malakuti, starsza pani, która rozmawia z roślinami w swoim ogrodzie, i która zna wiele opowieści. Ostatnia z rodu Malakutich, perskich Żydów, mieszkających w Iranie jeszcze przed rewolucją, kobieta żyje jakby na pograniczu jawy i snu, pełna historii, które nie ma komu opowiadać. Główną bohaterką jej wspomnień jest Rachel, młodziutka żona kupca Aszera, która nie może spełnić najważniejszej małżeńskiej powinności wobec swojego męża i dać mu upragnionego syna, który by kontynuował pomnażanie rodzinnego majątku, poniósł dalej ojcowskie nazwisko, był chlubą rodziców. Wkrótce potrzeba posiadania potomstwa przeradza się u Rachel w obsesję, która wiedzie ją ku szaleństwu i ku decyzjom, które zaważą na losach całej rodziny.

Jeśli choć trochę zaciekawił was ten opis, sięgnijcie po książkę, którą niedawno przeczytałam. „Dziewczyna z ogrodu” Parnaz Foroutan to powieść zanurzona we wspomnieniach, zainspirowana historiami rodzinnymi autorki. Ciśnie mi się na ustach wyrażenie „baśniowy debiut”, bo powieść o rodzie Malakutich czyta się jak opowieść, którą snuje starsza kobieta, która spieszy się, żeby komuś zdążyć opowiedzieć wszystkie wspomnienia, żeby komuś przekazać echa przeszłości, która odeszła na zawsze. Jej narracja jest właśnie tak lekko oniryczno-baśniowa, nie trzymająca się specjalnie chronologii – pewnych faktów z życia własnej rodziny Mahbube  właściwie nie zna, innych się domyśle, jeszcze inne wspomina. Nie poznajemy też w całości historii jej rodu, a jedynie wycinki, z których najważniejszy, opowieść o Rachel i jej nieustępliwej obsesji, jaką staje się chęć posiadania dziecka, staje się późniejszą wypadkową dalszych zdarzeń.

Ta krótka powieść niesie w sobie potężną dawkę emocji – jest w niej i kobieca solidarność, miłość, ale też i rywalizacja, społeczne oczekiwania i szaleństwo. Jest i miłość braterska, zdolna do poświęceń, jest zazdrość i upadek. Jest i gładko wplecione w powieść kanwa społeczna – rodzina Malakutich to bogaci Żydzi perscy, mieszkający w muzułmańskim kraju i, pomimo swego bogactwa i wpływów traktowani jako „nieczyści”, ktoś, kogo można bez konsekwencji znieważyć.

„Dziewczyna z ogrodu” wciąga, ale też zasmuca. Życie Rachel i jej szwagierki Chorszid, jak zresztą i innych kobiet – a właściwie dziewczynek, bo Rachel ma w chwili zamążpójścia dwanaście lat – jest pomimo pozornego bogactwa i szczęścia podszyte lękiem i niepewnością. Ich wartość mierzy się za pomocą ilości urodzonych synów, a ich świat jest zamknięty w murach andaruni, prywatnej, kobiecej części domu. Tak naprawdę dopiero Mahbube udaje się wyrwać poza hermetyczny świat oddzielający kobiety i mężczyzn, Żydów i Muzułmanów. Smutna jest też historia samej Mahbube, która wychowuje się bez matki, starając się za wszelką cenę dowiedzieć czegoś o jej śmierci, według jej ojca spowodowanej powikłaniami kobiecymi. Smuci wizja świata, w której kobiety można się pozbyć jak zbędnego balastu pod byle pretekstem, w którym matce zostaje odebrane dziecko i absolutnie nic nie można na to poradzić, w którym kobiety są postrzegane jako naczynia, które można potłuc, wypełnić, lub odłożyć na potem, do póki znów nie będą przydatne. Ale jest  to też piękna powieść, pewna poetyckich opisów nieistniejącego już świat, na chwilę tylko przywróconego do życia opowieściami narratorki książki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza