niedziela, 28 marca 2010

Hurrah! Piszę po polsku!

Hura, hura hurraaaa! Mam wreszcie polską czcionkę i jakże się z tego cieszę! Wreszcie wszystko będzie napisane jak należy!!
Przede mną recenzje przynajmniej dwóch książek przeczytanych ostatnio i jeszcze nie zrecenzowanych, mam nadzieję, że uda mi się na czas skończyć czytanie Zabić drozda zanim upłynie termin wyzwania literackiego...
Jestem tak naładowana energią, że trudno mi się uspokoić. Aha. Jeszcze muszę iść jutro do pracy.
Już się uspokoiłam.

A Room Swept White - Sophie Hannah


Room Swept White Sophie Hannah to najnowszy thriller psychologiczny autorki Twarzyczki, Przemow i przezyj i Na ratunek. Po przeczytaniu Fear the Worst odczuwalam niedosyt i postanowilam spedzic sobote na czytaniu ksiazki, w ktorej postacie nie sa czarne lub biale, a fabula jest skomplikowana, wciagajaca i pelna niespodzianek.
Producentka telewizyjna Fliss Benson otrzymuje anonimowa kartke, na ktorej ktos napisal szesnascie cyfr zapisanych w czterech rzedach. Cyfry te nic dla niej nie znacza. Tego samego dnia Fliss dowiaduje sie, ze bedzie pracowac nad filmem dokumentalnym poswieconym pomylkom sadowym dotyczacym spraw, w ktorych matki dzieci zmarlych w wyniku zespolu naglej smierci niemowlat, zostaly nieslusznie oskarzone o ich zamordowanie. Glownymi bohaterkami filmu maja byc trzy kobiety: Helen Yardley, Sarah Jaggard i Rachel Hines. Kobiety te zostaly uniewinnione, a przeciwko lekarce, ktora przyczynila sie do ich uwiezienia, Judith Duffy, toczy sie postepowanie dyscyplinarne.
Wkrotce Helen Yardley zostaje znaleziona martwa w swoim domu, a przy niej policja znajduje kartke, z szesnastoma cyframi, zapisanymi w czterech rzedach... Policjant Simon Waterhouse, znany czytelnikom poprzednich powiesci Hannah, postanawia, ze rozwiazanie zagadki jej smierci jest silnie powiazane z jej przeszloscia...
Bardzo lubie styl Sophie Hannah. Jest ona rowniez utalentowana i nagradzana poetka i po prostu ciekawie pisze, a jej znajomosc psychologii sprawia, ze jej ksiazki czyta sie jednym tchem, z przyjemnoscia, w nerwowym napieciu. Jej bohaterowie sa wielowymiarowi, nigdy dobrzy lub zli, sa po prostu ludzmi, ktorzy zmagaja sie z sytuacjami, ktore czesto ich przerastaja. Z przyjemnascia zaczelam zatem czytac Room Swept White, pewna, ze znajde tu fabule pelna niespodzianek, zakretow i zaskakujace zakonczenie. Nie zawiodlam sie. Ksiazka wciagnela mnie, czytala sie wlasciwie sama, a i temat byl arcyciekawy.
A jednak.... wydaje mi sie, ze inne ksiazki tej autorki ( a czytalam wszystkie, oprocz Twarzyczki) byly ciekawsze. Zakonczenia bardziej “zaskakujace”. Postac Charlie, narzeczonej Simona, ktora zwykle miala wieksza role do odegrania, tym razem zepchnieta zostala na dalszy plan, a sam Simon denerwowal mnie czasem swoim zachowaniem.
Jednak jest to moja subiektywna ocena, i mimo wszystko uwazam, ze jest to wciagajacy thriller. Zdecydowanie ciekawszy niz Fear the Worst!
PS. Pare slow na temat tytulu, ktorego tlumaczenie ( i zrozumienie) sprawilo mi troche trudnosci. Znalazlam w internecie ten artykul, w ktorym sama autorka wyjasnia jego znaczenie. Dalej nie jest pewna, jak go przetlumaczyc, zeby zachowac oryginalne znaczenie. :(
PS2. Właśnie się dowiedziałam, że autorka juz pracuje nad nowym thrillerem - więcej tutaj!

czwartek, 25 marca 2010

Fear the Worst - Lindwood Barclay




Linwood Barclay jest znany polskim czytelnikom jako autor Bez sladu, ksiazki, od ktorej w Wielkiej Brytanii zaczela sie jego kariera pisarska. Fear the Worst (Obawiaj sie najgorszego) to juz trzeci thriller tego autora.
Najgorszy dzien w zyciu Tima Blake's zaczyna sie od sniadania, ktore przygotowuje dla swojej siedemnastoletniej corki, Sydney. Syd spedza u niego wakacje, pracujac w pobliskim hotelu Just Inn Time i Tim ma nadzieje, ze czas spedzony razem pomoze jej wreszcie pogodzic sie z rozwodem rodzicow.
Kiedy Syd nie wraca z pracy o zwyklej porze, Tim poczatkowo mysli ze spedza ona czas ze swoimi przyjaciolmi, kiedy corka nie odpowiada na jego telefony, zaczyna sie bac. Niebawem strach przeradza sie w panike. Ale kiedy pracownicy Just Inn Time mowia mu, ze zadna Sydney Blake u nich nie pracuje, zaczyna sie koszmar, ktorego obawia sie kazdy rodzic. Zeby odnalezc corke Tim musi dowiedziec sie, kim ona naprawde jest.
Po przeczytaniu tego thrillera mam uczucia podobne do tych po zjedzeniu tabliczki czekolady. Pyszna do zjedzenia, ale pod koniec juz sie robi troche za slodko. Intryga jest ciekawa, ale jakos nie moglam sie wciagnac w tresc tej ksiazki. Pomysl byl ciekawy, ale chyba nastapilo u mnie przesycenie tematem i juz nie potrafilam sie przejac za bardzo losem ojca szukajacego corki. Byc moze fakt, ze sama dzieci nie mam i rozpuszczone nastolatki mnie raczej denerwuja, sprawil, ze ksiazka wydawala mi sie niespecjalnie sensacyjn , a zakonczenie niezbyt mnie zaciekawilo. Nie znaczy to jednak, ze ksiazka nie moze sie podobac. Akcja rozwija sie szybko, szybko tez idzie czytanie, kilka razy usmiechnelam sie z jakiegos dowcipu,,, Wydaje mi sie jednak, ze czytalam juz lepsze thrillery, a ostatnio te amerykanskie podobaja mi sie zdecydowanie mniej niz na przyklad angielskie czy mroczne skandynawskie powiesci kryminalne .(Nie czytalam jeszcze Millenium, wszyscy znajomi i krewni krolika mowia, ze swietna jest to trylogia, ale nie mam czasu, a tyle interesujacych ksiazek do czytania...moze w wakacje, kiedy juz minie troche ten szum i w bibliotekach pojawi sie paperback wszystkich czesci na raz...)
Dzis wieczor zabieram sie za najnowsza ksiazke Sophie Hannah, ktora uwazam za jedna z najlepszych autorek thrillerow. Zobaczymy, czy spodoba mi sie bardziej.

wtorek, 23 marca 2010

The Help - Kathryn Stockett

Wlasnie skonczylam czytac druga ksiazke o amerykanskim Poludniu i jakze fascynujaca byla to lektura!!! Czytalam ja jednym tchem i zalowalam, kiedy musialam przerwac lekture w celu wykonania czynnosci prozaicznych typu praca lub spanie.
The Help to poruszajaca historia, ktora zmusza do myslenia i na dlugo pozostaje w pamieci. Opowiadaja ja trzy glowne bohaterki.
Pierwsza z nich to Aibileen, czarna sluzaca pracujaca w domu bialego malzenstwa Leefoltow jako gospodyni, sprzataczka, kucharka i opiekunka do dziecka, niemal zastepcza matka, jako ze pani Elizabeth Leefolt spedza czas glownie na plotkach i brydzu z innymi paniami domu i  nie ma czasu zajmowac sie swoja corka, Mae Mobley. Aibileen to madra i odpowiedzialna kobieta, doswiadczona opiekunka, ktora wychowala juz siedemnascioro cudzych dzieci i co najwazniejsze wie, kiedy nalezy trzymac jezyk za zebami. Nieodpowiednie zachowanie, jedna niewlasciwa uwaga moga skonczyc sie utrata pracy.
Przekonala sie o tym wielokrotnie jej przyjaciolka, druga narratorka opowiesci, Minny. Swietna kucharka i pracowita sluzaca, Minny wielokrotnie stracila posade nie potrafiac w milczeniu znosic rasistowskich uwag, zlosliwosci i zaklamania swych chlebodawcow. Nie jest to latwe, skoro sluzace sa traktowane jako gorszy podgatunek ludzi, ktos, komu mozna powierzyc wychowanie dzieci, ale przed kim chowa sie srebra rodowe i komu kaze sie uzywac osobnej lazienki, w obawie przed infekcjami, ktorymi mozna sie zarazic i ktore moga prowadzic do trwalego kalectwa (!).. Teraz Minny tez ma klopoty, wlasnie stracila posade i nie moze znalezc nowej, bo krazy o niej nieprawdziwa plotka, ze jest zlodziejka...
Trzecia narratorka to mloda, biala dziewczyna z dobrego domu ktora, ku rozpaczy swojej matki, wrocila po skonczeniu uniwersytetu do domu, co prawda z dyplomem, za to bez meza, ani chociaz narzeczonego. Sfrustrowana i znudzona Skeeter (tylko matka uzywa jej prawdziwego imienia, Eugenia) dusi sie w malomiasteczkowej atmosferze, gdzie jej rowiesnice, mezatki z dziecmi lub narzeczone spedzaja czas na organizacji dobroczynnych bali (na biedne dzieci w Afryce) i na posiedzeniach Junior League (nie wiem za bardzo, jak to przetlumaczyc, najbardziej pasuje mi kolo gospodyn :) ale to raczej chodzi o cos w rodzaju Instytutu Kobiet)... Skeeter pragnie zostac pisarka, ale brakuje jej tematu, ktory moglby pomoc jej sie wybic, chce tez dowiedziec sie, co stalo sie z Constantine, sluzaca, ktora ja wychowala i nagle zniknela z jej zycia...
Nie chce pisac zbyt wiele o fabule, napisze tylko, ze Skeeter znajduje swoj “goracy temat” i na zawsze zmienia nie tylko swoje zycie, ale i tych, ktorych spotyka na swojej drodze.
Dawno juz nie czytalam tak wciagajacej lektury. Chociaz jest to ksiazka o zyciu w Mississippi w latach szescdziesiatych, w czasie kiedy ludzie tacy jak Rosa Parker czy Martin Luter King zaczynali odwaznie protestowac przeciw segregacji, i opowiada glownie o losach czarnych sluzacych i ich bialych pracodawcow, jednak porusza ona wiele ponadczasowych tematow: czy rasizm to cos, co dziedziczymy, czy sie go uczymy? Jak wazne sa w naszm zyciu granice i co sie dzieje, gdy zaczynamy je kwestionowac i przekraczac? Czy mozna byc jednoczesnie wspaniala matka i osoba pelna wad? Co sprawia, ze jestesmy tak rozni, chociaz tak naprawde jestesmy przeciez tacy sami?
Postacie w The Help sa dalekie od doskonalosci – kazda z nich ma wady i zalety, ktore czynia je bardzo ludzkimi i czesto trudno sie zdecydowac, czy dana postac budzi nasza sympatie, czy niechec. Tak na przyklad jest z matka Skeeter – z jednej strony, sposob w jaki traktuje swoja sluzaca budzi nasza niechec, a z drugiej strony, jej pelna godnosci postawa wobec ciezkiej choroby, czy milosc jaka zywi do swojej corki, to, ze zalezy jej na jej szczesciu i pragnie dla niej jak najlepiej, sprawiaja, ze budzi tez nasza sympatie i wspolczucie. Nie wszystkie pracodawczynie sa przedstawione jako negatywne charaktery, wiele jest tez w tej ksiazce pieknych i dobrych historii, ktore pomagaja przywrocic wiare w drugiego czlowieka.
Powiesc czyta sie lekko i szybko. Nie ma w niej patosu, jest duzo humoru i ciepla. Wszystkie trzy narratorki maja swoj wlasny jezyk, ich osobiste problemy wciagaja nas i poruszaja.
Wazne tez jest poslowie, w ktorym autorka wyjasnia motywy, ktore sklonily ja do napisania tej powiesci. Wychowana przez czarna sluzaca, ktora zastepowala jej nieobecna matke, nigdy nie miala okazji zapytac sie jej, jakie bylo naprawde zycie czarnej sluzacej w latach szescdziesiatych w Mississippi. Demetria umarla, kiedy Stockett miala szesnascie lat i ta powiesc ma byc proba odpowiedzi na to pytanie.
Kathryn Stockett napisala historie, ktora juz teraz kandyduje na miano najlepszej ksiazki tego roku. Obowiazkowa lekture dla wszystkich, ktorych fascynuje temat amerykanskiego poludnia. Goraco polecam.

Ps. Jesli ktos mieszka w Londynie i chcialby przeczytac te ksiazke, moge pozyczyc mu wlasna kopie. Ale chce ja z powrotem. Taka jest dobra! :)

czwartek, 18 marca 2010

Orange prize - nominacje (ciąg dalszy)

Ciag dalszy listy:

• Andrea Levy - The Long Song
Kolejna ksiazka, ktora zaczelam czytac. Opowiesc o czarnoskorej niewolnicy July  toczaca sie w XIX wieku na plantacji trzciny cukrowej na Jamajce. Recenzja wkrotce. Mam nadzieje.

• Attica Locke - Black Water Rising
Scenarzystka i pisarka, opowiada historie prawnika, ktory ratuje przed utonieciem kobiete i zostaje zamieszany w morderstwo, co zmusza go do skonfrontowania swej przeszlosci. Czytalam o tej ksiazce w New books kilka miesiecy temu, ale jakos nie zrobila na mnie ogromnego wrazenia. Kto wie, moze teraz..?

• Hilary Mantel - Wolf Hall
Kolejna ksiazka ze stosu, znana juz wielu czytelnikom, zdobywczyni Man Bookera, historia zycia Tomasza Cromwella.

• Maria McCann - The Wilding
Akcja tej powiesci toczy sie w XVII wieku, a odkrywa ona rodzinne sekrety z czasow angielskiej wojny domowej. Ksiazka grzecznie czeka na domowym stosiku.

• Nadifa Mohamed - Black Mamba Boy
Autorka tego debiutu jest urodzona w Somalii autorka brytyjska. Jest to osadzona w 1935 historia chlopca, ktory wyrusza na poszukiwanie swojego ojca.

• Lorrie Moore - A Gate at the Stairs
Ta znana amerykanska autorka opowiada historie mlodej dziewczyny, ktora podejmuje prace jako niania w domu zamoznej rodziny, starajacej sie o adopcje i zostaje wciagnieta w skomplikowane problemy swoich chlebodawcow.

• Monique Roffey - The White Woman on the Green Bicycle
Urodzona w Hiszpanii, wyedukowana w Wielkiej Brytanii Monique Roffey opowiada historie Sabine, ktora przybywa wraz z mezem do Tobago, gdzie poznaje przywodce tamtejszej partii narodowej, Erica Williamsa.

• Amy Sackville - The Still Point
Kolejna ksiazka ze stosiku, dwuwatkow historia wdowy po badaczu Arktyki Edwardzie Mackley'u, ktora latami zeka na jego powrot i Julii, jej potomkini, ktora odkrywa tejemnice rodzine i boryka sie z klopotami malzenskimi.

• Kathryn Stockett - The Help
Ksiazka ktora czytam w ramach wyzwania literackiego Amerykanskie Poludnie. Akcja tej powiesci toczy sie w 1962 roku w Mississippi nw czasie konfliktow na tle rasowym i opowiada historie czarnych sluzacych Aibileen i Minnie ich bialych pracodawcow.

• Sarah Waters - The Little Stranger
Kolejna ksiazka z mojego stosu domowego, nominowana do Man Bookera, historia z dreszczykiem, ktorej akcja toczy sie w podupadlym majatku w Warwickshire w latach powojennych.
Trudno z tak mocnej listy wybrac faworyta, ale sprobuje przeczytac tyle ksiazek, ile mi sie uda zanim oglosza werdykt w czerwcu... Prosze trzymac za mnie kciuki!

Orange prize - nominacje

Ogloszono wczoraj tzw dluga liste ksiazek nominowanych do literackiej nagrody Orange Prize i nie moglam jej tu nie umiescic! Jest to chyba moja ulubiona nagroda literacka, kilka ksiazek z poprzednich list czytalam, inne cierpliwie czekaja na swoja kolej. Nominowane w tym roku ksiazki sa mi w wiekszosci znane, jedna z nich czytalam, dwie inne obecnie czytam, osiem nastepnych czeka na swoja kolej, wiec jest sie czym ekscytowac!
Nominowane ksiazki to:
• Rosie Alison - The Very Thought of You
Historia  osmioletniej dziewczynki ewakuowanej do majatku w Yorkshire podczas drugiej wojny swiatowej. Dziewczynka wciagnieta zostaje w dramat rozgrywajacy sie miedzy bezdzietnym malzenstwem Thomasa i Elizabeth Ashtonow. Debiutancka powiesc Rosie Alison byla juz nominowana do tegorocznej nagrody Romantic Novel of the Year.

• Eleanor Catton - The Rehearsal
Debiut Nowozelandzkiej autorki - historia skandalu o podlozu seksualnym w liceum, ktory zostaje przerobiony na szkolne przedstawienie.
Te ksiazke pamietam z ksiegarni - spojrzalam na opis na okladce i nawet mnie zaciekawila, ale tyle mialam innych ksiazek wtedy "na tapecie", ze nie chcialam dodawac do listy... Teraz moze ja dodam...
Ps. Dodalam.

• Clare Clark - Savage Lands
Akcja tej powiesci rozgrywa sie w 1704 roku w Luizjanie i opisuje losy Paryzanki Elisabeth Savaret, ktora przybywa aby poslubic nieznanego sobie mezczyzne i nieoczekiwanie zakochuje sie w nim bez pamieci. Ta autorka byla juz nominowana do nagrody Orange  za powiesc Great stink.

• Amanda Craig - Hearts and Minds
Pierwszy raz przeczytalam o tej ksiazce w New books magazine, dwumiesieczniku poswieconym ksiazkom. Powiesc osadzona wsrod londynskiej emigracji, wsrod ktorej przedstawicieli znajdujemy nielegalnie zatrudnionego kierowce taksowek z Zimbwabwe, nauczyciela z RPA na wygnaniu i 15 letnia dziewczyne, zmuszona do prostytucji. Ich losy splataja sie, gdy z jeziorka w Hampstead zostaje wylowione cialo dziewczyny. Nie moglam sie oprzec i kupilam.

• Roopa Farooki -The Way Things Look to Me
Te ksiazke zdazylam przeczytac i bardzo mi sie spodobala, podobnie jak pierwsza ksiazka tej autorki, Bitter Sweets, ktora byla nominowana do nagrody Orange w kategorii debiutow. .  Jest to historia trojki rodzenstwa, ktorzy usiluja odnalezc sie po smierci ich matki - Asif, najstarszy z nich, zostaje zmuszony do zaopiekowania sie najmlodsza siostra Yasmine, podczas gdy Lila mieszka sama, imajac sie roznych prac i wiazac sie z szeregiem nieodpowiednich partnerow.

• Rebecca Gowers - The Twisted Heart
Autorka poprzednio nominowana do tej samej nagrody za powiesc When to walk, tym razem opowiada historie studentki literatury, ktora poznaje tajemniczego mezczyzne na lekcji tanca. Mnie zaciekawil drugi watek, tajemnicze morderstwo, w ktore zamieszany jest Charles Dickens. Najnowszy dodatek do stosu.

• MJ Hyland - This is How
Ksiazka, ktora byla juz nominowana do Bookera, historia mezczyzny, ktory stara sie odbudowac swoje zycie po tym  jak jego narzeczona odchodzi od niego.

• Sadie Jones - Small Wars
Akcja powiesci rozgrywa sie na Cyprze w czasie wojny o niepodleglosc i opowiada historie Clary, zony zolnierza, stacjonujacego na wyspie, ktora wkrotce przestaje byc “rajem na ziemi”.

• Barbara Kingsolver - The Lacuna
Amerykanska autorka poprzez listy i pamietniki opowiada historie Harrisona Shepherda i jego spotkania z Diego Rivera, jego zona Frida Kahlo i Leonem Trotskim.

• Laila Lalami - Secret Son
Debiut literacki marokanskiej autorki, znanej jako autorka ciekawego bloga. Historia 19 letniego chlopca, ktory porzuca swe dotychczasowe zycie w zaulkach Casablanki, by zamieszkac ze swoim ojcem, zamoznym biznesmenem.

The Prince of Tides (Książę Przypływów) - Pat Conroy

Skonczylam niedawno czytac Ksiecia przyplywow i czas nadszedl, zeby cos o tej arcyciekawej lekturze napisac. Czytanie zabralo mi sporo czasu, ksiazka liczy bowiem ponad 600 stron, i czytalam ja zrywami, w miedzyczasie robiac przerwy na kilka innych ksiazek. Ksiazka nie tylko oszalenie mi się podobala, ale tez i dala wiele do myslenia.
Nie chce pisac zbyt wiele na temat fabuly, zeby pozostawic innym przyjemnosc odkrywania sekretow tej ksiazki. Ksiaze przyplywow to kronika zycia rodziny Wingow z Colleton w Poludniowej Karolinie. Jest to historia poruszajaca, pelna fascynujacych, niezapomnianych postaci, powiazanych nie tylko wspolnym nazwiskiem, wiezami krwi i rodzinna historia, ale i wspomnieniem pewnego przerazajacego wydarzenia, ktore na zawsze odcisnelo pietno na ich pozniejszym zyciu. Tom Wingo, bezrobotny nauczyciel i trener, przyjezdza do Nowego Jorku by pomoc swej siostrze Savannie zmierzyc sie z bolesna przeszloscia. Savannah,  po raz kolejny probowala popelnic samobojstwo. Psychiatra Susan Lowenstein uwaza, ze u zrodel jej desperacji moga tkwic wydarzenia z przeszlosci, ktorych kobieta nie pamieta. Tom zaczyna opowiadac doktor Lowenstein historie swojej rodziny, probujac sie zmierzyc rownoczesnie z wlasnymi problemami.
To wlasnie opowiesc Toma o dziecinstwie spedzonym w malym miasteczku Colleton, naznaczonym pietnem przemocy ale i pelnym okruchow milosci i piekna jest motywem przewodnim tej ksiazki. Poludnie, a zwlaszcza Colleton, ukazane jest jednoczesnie jako wyidealizowany oczami dziecka kawalek raju i zmurszaly zascianek pelen falszu i zaklamania. To co uderzylo mnie w tej powiesci szczegolnie, to niemal fanatyczne zaklamanie i stawianie honoru wlasnej rodziny ponad wszystko. Przypomniala mi sie nasza swojska dulszczyzna i przekonanie, ze wlasne brudy nalezy prac w czterech scianach. Tak samo tutaj, prawda, a nawet wlasne zdrowie psychiczne, sa mniej istotne niz to, co mysla o nas inni. Zachowanie twarzy w obliczu tragedii niezaleznie od konsekwencji, w mysl wypaczonych zasad moralnych staje sie punktem honoru a na slabosc nie ma tu miejsca.
Powiesc Pata Conroya pelna jest wielowatkowa historia pelna sprzecznosci i kontrastow. Liryczne opisy sasiaduja z opisami pelnych przemocy zdarzen, groteskowy humor i piekny poetycki jezyk ida ze saba w parze, a okrucienstwo i gorace uczucia sa czesto trudne do odroznienia. Sa tez inne kontrasty: Nowy Jork, metropolia, pelna bezdomnych i przestepcow, ktora urzeka Savanne i spokojne, niemal sielskie zycie jakie wiedzie jej brat na dalekim Poludniu, przedzial miedzy ubostwem i ostentacyjnym bogactwem mieszkancow Colleton, postep i tradycja, przemoc i slabosc, klamstwo i prawda...
Postacie zaludniajace strony tej ksiazki pelne sa indywidualizmu a jednoczesnie bardzo ludzkie, pelne slabosci i rozterek. Kobiety ukazane sa jako silne indywidualnosci, nawet w obliczu problemow, a mezczyzni badz jako slabe, podporzadkowane im istoty lub jako pelne przemocy samce, emanujace sila i zwierzeca niemal brutalnoscia. Moja ulubiona postacia jest Lila, matka rodzenstwa Wingow, kobieta tak pelna sprzecznosci, ukazana rownoczesnia jako kochajaca matka i manipulantka, której postepowanie ma nieodwracalny wpływ na życie jej dzieci.
Zaciekawilo mnie to, ze pewne watki tej powiesci maja podloze autobiograficzne. Pat Conroy dorastal w domu, w ktorym autokratyczna reka rzadzil jego ojciec, pilot korpusu Marines, a jego dziecinstwo bylo naznaczone emocjonalna i fizyczna przemoca. Ksiazka jest tez czesciowo oparta o relacje autora z wlasna siostra, ktora po opublikowaniu Ksiecia przyplywow przestala kontaktowac sie z bratem przez siedem lat!
Na podstawie ksiazki powstal tez film z Barbra Streisand i Nickiem Noltem. Muszę go sobie teraz obejrzec, zeby porownac wrazenia.
Zaczelam czytac The Help Kathryn Stockett, a ze czytanie idzie mi znacznie szybciej, recenzja niebawem!

poniedziałek, 15 marca 2010

Barocco - Tobiasz W. Lipny

Tobiasz W. Lipny ''Barocco''
 
Tobiasz W. Lipny, Barocco
 
Czytalam gdzies, ze ta ksiazka jest jak przygody Pana Samochodzika dla doroslych - intryga z pasjonujacym dzielem sztuki w tle, mocno okraszona seksem. Jako wielbicielka ksiazek Nienackiego postanowilam przekonac sie sama, czy taki mezalians jest mozliwy.
 
Przeczytanie tej ksiazki nie zajelo mi duzo czasu, bo i objetosciowo jest ona niewielka, a do tego podzielona na krotkie rozdzialiki. Jedno popoludnie i bylo po wszystkim. Teraz usiluje pozbierac mysli i zdecydowac, czy ksiazka na tyle mi sie podobala, zeby czytac dalsze jej czesci.
 
Moje pierwsze odczucie po skonczeniu lektury to rozczarowanie - ksiazka jest stanowczo zbyt krotka i wszystkie zaczete watki koncza sie lub urywaja szybko, za szybko by zaciekawic czytelnika i wyjasnic wszystko dokladnie. Za duzo tez bylo, wydaje mi sie, drugorzednych postaci, ktore niewiele soba nie wnosily w tresc ksiazki, a niekiedy byly tylko tlem do rozwazan o kobietach, seksie i pretekstem do opisania scen erotycznych. (W zasadzie nic nie mam przeciwko erotyce w tej ksiazce, tylko wydaje mi sie, ze procentowo dominuje ona nad wlasciwa fabula!) Moze watki te beda kontynuowane w nastepnych czesciach? A moze pojawia sie nowe?
Wydawalo mi sie rowniez, ze za duzo bylo w tej ksiazce niedopowiedzen, zawalowan i domyslen. Rozumiem, ze mial byc to ze strony autora zabieg literacki, sklonienie czytelnika do myslenia i wyrobienia wlasnego zdania, ale mnie osobiscie sie ten zabieg nie podobal.
 
Co mi sie podobalo to sam pomysl i glowny watek dotyczacy odkrycia nieznanego obrazu renesansowego oraz zakonczenie. Szkoda, ze (jak dla mnie) malo bylo w ksiazce odniesien do historii malarstwa, dziejow sztuki i historii, ktore zawsze mnie w ksiazkach ciekawia. 
 
Na razie za duzo mam innych ksiazek na glowie, zeby zabrac sie za dalsze ksiazki pana Lipnego, ale chetnie poznalabym opinie tych, ktorzy je czytali. Kurlandzki trop, ktory stanowi kontynuacje serii, jest nawet troche dluzszy, wiec moze tym razem wszytskie watki zastaja rozwiazane w sposob satysfakcjonujacy..?

niedziela, 14 marca 2010

Kryminały retro

Ostatnio sporo czytam nie tylko polskie powiesci obyczajowe, ale i polskie kryminaly i powiesci sensacyjne. Tak sie ciesze, ze wreszcie na pytanie “a co czytasz z literatury polskiej” nie musze odpowiadac, ze nic, bo nie lubie... Jeszcze na studiach obrzydzilam sobie literature wspolczesna ( moze teraz potrafilabym wiecej zrozumiec z ksiazek, ktore mialam czytac, ale wtedy jakos nie byly one specjalnie ciekawe...) wiec ciesze sie, ze pojawiaja sie teraz ksiazki, ktore czyta sie latwo i przyjemnie, a dodatkowo jeszcze mozna nad nimi pomyslec. Znalazlam kilka ciekawych powiesci, nad ktorymi warto spedzic wieczor... Dzis bedzie o kryminalach retro.


Magnetyzer i Bogini z labradoru Konrada T. Lewandowskiego.
Magnetyzera zamowilam sobie w Merlinie, po tym jak odkrylam, ze pozyczona z bblioteki Bogini z labradoru to czesc druga, a ja nie lubie zaczynac od srodka...
Akcja obu powiesci rozgrywa sie w przedwojennej Warszawie, w latach dwudziestych ubieglego (juz!) wieku, a opisuja one przygody komisarza Jerzego Drweckiego, rozwiazujacego kryminalne zagadki w niepodleglej wreszcie Polsce. Jednak wydaje mi sie, ze glownym bohaterem powiesci staje sie barwnie opisana stolica – Lewandowski ciekawie opisuje przedwojenna Warszawe, jej mieszkancow i galerie postaci historycznych, ktore pojawiaja sie na kartach ksiazki - spotykamy wiec marszalka Pilsudskiego ( na lodach z corkami), Franca Fiszera, dyskutujacego na tematy metafizyczno-egzystencjane w Ziemianskiej, pojawia sie Wieniawa-Dlugoszowski, Tuwim, Boy Zelenski... Ciekawe sa tez opisy przestepczego polswiatka, dzielnic i zakatkow stolicy, oraz anegdotki i ciekawostki historyczne, ktore budza we mnie ciekawosc, chec poznania historii miasta, o ktorym wiem stanowczo za malo, poznania miejsc, ktorych juz nie ma, swiata, ktory juz nie istnieje.
Na tym tle glowny watek – nagle i niewyjasnione samobojstwa mlodych dziewczat z dobrego domu – nie wydaje sie juz tak istotny. O wiele ciekawsza jest historia Jana Fedorczyka i tajemniczego rosyjskiego magnetyzera, Razguninowa, opowiadana drweckiemu przez potomka Jana, Hiacyntusa Fedorczyka, powstanca styczniowego i przyjaciela mlodego komisarza, ktora jest bardzo istotna do rozwiazania glownej zagadki. Ale mimo to ksiazke czytalo mi sie tak przyjemnie i szybko, ze juz zaczelam sie rozgladac za nastepnymi czesciami.
Zaraz po przeczytaniu Magnetyzera zabralam sie szybko za Boginie z labradoru, juz na poczatku zachecona opisem walki o Lwow w 1918, przedstawionej w niezwykle barwny sposob. Dalej bylo podobnie – lekko i przyjemnie. Wydaje mi sie, ze watek glowny – okultystyczny spisek, ktory stara sie rozwiklac awansowany na nadkomisarza Drwecki – jest ciekawszy niz poprzedni, a jednak, mimo ze pojawiaja sie tu i trupy, i angielski prywatny detektyw, i tajemnicza figurka , obdarzona szczegolnymi wlasciwosciami, a nawet poscig samochodowy, to jednak najwieksza przyjemnosc sprawilo mi sledzenie zycia domowego mlodego sledczego, ktory po slubie z mlodziudka Marysia odkrywa uroki zycia malzenskiego.
Pojawia sie tez nowy bohater, przesympatyczny Gryfek, lwowskie orle i utalentowany pajeczarz. Mam nadzieje, ze nie zabraknie go w nowych opowiesciach o komisarzu Drweckim, bo bardzo mi sie ta postac podoba.
Mam nadzieje, ze kolejne ksiazki Konrada T. Lewandowskiego beda jeszcze ciekawsze. I bedzie sie je mi czytalo rownie przyjemnie i smakowicie. Kryminal retro przezywa na szczescie renesans, a mysle, ze w ciagu dwudziestu lat miedzywojnia wiele ciekawych zagadek mozna jeszcze rozwiazac...
Jak juz wspomnialam wczesniej, na recenzje czeka kilka innych sensacyjnych powiesci polskich pisarzy, a zeby ostrze sobie na kolejne tytuly, ktore moja ulubiona mamusia ma przywiezc w nastepnym miesiacu. Przeczytalam tez kilka powiesci, nad ktorymi musze troche pomyslec i je “przetrawic” za nim cos o nich napisze.

piątek, 5 marca 2010

The Monday Night Cooking School (Szkola niezbednych skladnikow) - Erica Bauermeister

Lubie ksiazki, w ktorej wazna role odgrywa jedzenie, gotowanie, kulinarny rytual zblizajacy ludzi. Czytajac Zupe z granatow Marshy Mehran, Blogoslawieni, ktorzy robia ser Sarah- Kate Lynch, (uwielbiam jej ksiazki!), albo ksiazki o Prowansji Petera Mayle'a prawie czuje zapach potraw o ktorych pisza i robie sie glodna!
The Monday Night Cooking School, (polski tytul, Szkola niezbednych skladnikow jest tlumaczeniem tytulu pod jakim ksiazka ukazala sie w Stanach - The School of Essential Ingredients) to debiut Eriki Bauermeister, ktory w Polsce ukaze sie na dniach.
To streszcenie znalazlam na stronie Swiata Ksiazki:
Lillian, słynna szefowa kuchni, w poniedziałkowe wieczory prowadzi w swojej restauracji kursy doskonalenia umiejętności kulinarnych. Lillian nie jest kucharką, lecz kuchenną iluzjonistką i poetką: w jej wprawnych dłoniach składniki potraw, faktury i wonie zdają się ożywać i oddziaływać na otoczenie, w synestezyjny, iście magiczny sposób budząc ukryte wspomnienia, lęki, impresje, pragnienia i tęsknoty. W rezultacie lekcje gotowania stają się dla uczestników kursu nietypową szkołą życia, pełną smakowitych metafor, niezapomnianych wrażeń zmysłowych i nieoczekiwanie silnych emocji.
Fabula jest prosta i dosc oczywista - co miesiac, w poniedzialkowy wieczor, grupa nieznanych sobie ludzi spotyka sie, by razem uczyc sie gotowania. Osmioro poczatkowo obcych ludzi nie tylko poznaje sekrety kuchni, ale i odpowiedzi na wlasne dylematy i problemy. Jedzenie, a wlasciwie skladniki potraw, ktore przygotowuja pod nadzorem Lillian, kucharki i wlascicielki restauracji, w ktorej odbywaja sie lekcje, staja sie katalizatorami wspomnien a nawet pewnych zdarzen.
Kazdy rozdzial jest opowiedziany z perspektywy innej osoby, i kazdy opisuje inne spotkanie, inna potrawe i inna "zyciowa" lekcje, ktorej naucza sie uczestnicy kursu. Kwitna nowe przyjaznie, zycie odzyskuje sens i wlasciwy kierunek, a na koniec wszyscy cos cennego zyskuja.
Moze to "przeslodznie", zwlaszcza zakonczenia spowodowalo, ze choc jest to opowiesc przyjemna, lekka i mila, to jakos nie chcialo mi sie przy niej jesc. Spedzilam z nia dwa przyjemne wieczory i lunche, podobala mi sie bardziej, niz sie tego spodziewalam po jej opisie, ale czegos mi chyba w niej zabraklo. Moze dokladnych przepisow na potrawy wysokokaloryczne i smakowite, moze za malo bylo tu "prawdziwego" jedzenia a za duzo celebrowania kazdego skladnika potrawy? A moze po prostu nie bylam wtedy glodna?